Czy Dekalog jest przekleństwem?

Czytam rozważania o. D. Jarczewskiego OP na Trzecia Niedzielę Wielkiego Postu (na portalu dominikanie.pl pod tyt. „Dar i obietnica”) i się zastanawiam – manipulacja, nowa teologia czy nieznajomość Biblii (w szczególności pism św. Pawła). Nie wydaje mi się, by chodziło o nieznajomość, myślę, ze o. Jarczewski teksty św. Pawła zna. Manipulacja? Ale po co? Po co manipulować tekstem św. Pawła i co da się tym osiągnąć? Może więc jednak nowa teologia, taka, którym młode pokolenie duchownych w wielkim stopniu nasiąkło i nieświadomie głosi, nie zdając sobie sprawę z tego, że daleko odchodzą od nauki Kościoła.

Na Trzecią Niedzielę Wielkiego Postu przewidziano jako pierwsze czytanie Wj 20, 1-17. Krótko mówiąc jest to Dekalog w jego wersji rozbudowanej. Otóż o. Jarczewski ubolewa, że do czytania nie włączono tekstu Wj 20,20: „Mojżesz rzekł do ludu: «Nie bójcie się! Bóg przybył po to, aby was doświadczyć i pobudzić do bojaźni przed sobą, żebyście nie grzeszyli»” Gdyby włączono, gdyby wierni mogli go usłyszeć, to przekonaliby się, że Dekalog nie jest po to, by wzbudzał strach. A strach wzbudza, ponieważ: traktuje się (go) w pierwszym rzędzie jako pewien kodeks nakazów i zakazów. Boimy się, stwierdza dalej dominikanin, bo zbyt dobrze wiemy, jak nieraz trudno im podołać. Stanowią miarę, do której już z założenia nie dorastamy.

Dziwne stwierdzenie! Z założenia nie dorastamy? Co to oznacza? Bóg dał przykazania, wiedząc, że są one niemożliwe do spełnienia? Zrobił sobie taki żart – Ja wam dam przykazania, a wy i tak tego spełnić nie możecie, no to popatrzę jak się z tym borykać będziecie.  Takie rozumowanie oczywiście ubliża Panu Bogu.

Przypomnijmy sobie, że przykazania (Dekalog) dany jest Mojżeszowi dla ludu, na wiele lat przed Narodzeniem się Zbawiciela. Bóg dał takie przykazania, które człowiek jest w stanie spełnić. Sam Pan Jezus mówi do bogatego młodzieńca „Spełniaj przykazania”. Dopiero gdy bogaty młodzieniec stwierdza, że od młodości przykazania te spełnia, Pan Jezus mu proponuje „iść za sobą”, czyli drogę głębszego zaangażowania.

Jak dalej idzie rozumowanie o. Jarczewskiego? Stwierdza on: Jeśli ograniczymy Dekalog do ściągawki do rachunku sumienia, to rzeczywiście, jak stwierdza święty Paweł, okazuje się on nie błogosławieństwem, ale przekleństwem. I w tym miejscu mamy do czynienia z czymś, co bardzo przypomina manipulację. Nie ma odniesienia do tekstu Pawłowego, nie wiadomo z którego listu pochodzą słowa o przekleństwie i czytelnik, który nie musi znać dokładnie treść listów Pawłowych może odnieść wrażenie, że rzeczywiście św. Paweł mówi coś takiego na temat Dekalogu. Proponuję więc przeczytanie trzeciego rozdziału Listu do Galatów, gdzie mowa jest o prawie i o uznawaniu prawa jako środka do zbawienia. Tylko co św. Pawel nie ma na myśli Dekalogu, ale całe skomplikowane prawo żydowskie zawarte w Torze. Ciekawe byłoby przeczytać opinie badaczy żydowskich na temat Listu do Galatów. Oni jednogłośnie uznają, ze św. Paweł mówi o całej Torze, szczególnie o księdze Powtórzonego Prawa i spór z nim prowadzą w tym kierunku.

Jednak o. Jarczewski uważa (?), że słowa św. Pawła o przekleństwie prawa odnoszą się do Dekalogu! Zapomina, że Apostoł pisał do Galatów w obawie przed ich odwróceniem się od prawdziwej nauki i pójścia w stronę herezji judaizantes. Nie bierze pod uwagę szczególną wymowę piątego rozdziału Listu do Galatów, – trzeci bowiem nie może być czytany w oderwaniu od innych rozdziałów.  Po prostu stwierdza pośrednio, że Dekalog jest za trudny dla człowiek i zasadniczo jest to opinia św. Pawła. Wierni, nie będąc biblistami z zasady zaufają osobie duchownej. (A biblistami być nie muszą!)

Trzeba przyznać o. Jarczewskiemu, że wspomina również o znaczeniu laski Bożej: Prawo to w pierwszym rzędzie nie obciążenie, ale dar. Dar i obietnica Boga, że da nam Łaskę do dobrego życia. Że jeśli On jest naszym Bogiem – Bogiem z nami – to, skoro wyprowadził nas z niewoli grzechu, to dalej, po krętych drogach pustyni, prowadzić nas będzie do Ziemi swoich Obietnic. Że – Cierpliwy – będzie nas oczyszczał i umacniał w tej wędrówce.

No tak – chciałoby się jednak powiedzieć – niby tak. Niby tak, bo jest mowa o łasce, ale nie ma mowy, że choć łaska zawsze jest darmo dana, nie jest dawana automatycznie. We wspomnianym piątym rozdziale Listu do Galatów św. Paweł bardzo dokładnie wymienia czyny, które prowadza do zguby i takie, które prowadzą do usprawiedliwienia. Wypadałoby w tym miejscu zacytować (ale trzeba by było skopiować cały piąty rozdział), więc ograniczam się tylko do wersetu 14: całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. I nie to prawo ma św. Paweł namyśli, gdy mówi o przekleństwach!

Rozważania swoje o. Jarczewski kończy tak: Jeden jest tylko warunek, w którym uwidacznia się, jak poważnie Bóg traktuje Twoją wolność: ON ma być Twoim Bogiem i Panem – rzeczywiście. W Tym wyborze nikt Cię nie zastąpi.

No i podsumujmy: Dekalog jest za trudny do spełniania. Rachunek sumienia według Dekalogu (był kiedyś w każdej książeczce do nabożeństwa) staje się przekleństwem. Łaska Boża owszem jest potrzebna, ale by ją zyskać starczy wybrać Boga jako Pana „rzeczywiście”. To wystarcza, ale co to w nowej teologii oznacza? Tego o. Jarczewski nie wyjaśnia. Choć można się domyśleć, że jeśli Bóg jest cierpliwy, a Dekalog za trudny, to można iść po krętych drogach pustyni, a Bóg i tak nas zbawi. A może oznacza coś innego? Może to, że jedynym warunkiem zbawienia jest wiara (sola fide, jak nauczał Luter). A może jeszcze coś innego…

 

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Polemiki

Możliwość komentowania jest wyłączona.