O antropologicznym ujęciu postu piątkowego

W moim otoczeniu ostatnio rozgorzał spór na temat postu piątkowego lub dokładnie mówiąc – wstrzemięźliwości od mięsa. A że spór, który rozpoczął się w czasie pewnego spotkania i trwał potem mailowo, teraz przeniósł się do Internetu (http://dominikanie.pl/polecamy_x/polecamy/news_id,3264,losos_w_pomaranczach_czyli_o_istocie_postu.html), czuję się w obowiązku zabrać głos na ten temat. Inaczej prezentowana byłaby tylko jedna strona…

 

Nie wiedzieć czemu jako symbol wstrzemięźliwości od mięsa pojawił się łosoś i to w pomarańczach. Nie wiem czy jest on smaczny czy nie, ale widać ma być symbolem wykwintnego dania, podawanego w piątki zamiast mięsa i tym samym – symbolem jakiejś świętoszkowatości. Dołożyć do tego na kolację „pucharek kawioru do jaj” – no i człowiek niby pości, ale zasadniczo jest świętoszkiem, który siebie i Pana Boga oszukuje.

Tak przedstawiona sprawa ma pozory prawdy, bo rzeczywiście – jeśli ktoś tego łososia i ten kawior tak lubi, że nie może się doczekać piątku, to nic dziwnego, że można mieć wątpliwości co do jego intencji i pobożności. To jest jasne i nie byłoby miejsca na polemiki, gdyby nie to, że zasadniczo został zanegowany sens postu (wstrzemięźliwości) piątkowego.

 

Nie wiem z jakiego powodu pojawia się (na innych stronach Internetu też) tendencja do umniejszenia znaczenia postu piątkowego. Ta tendencja staje się coraz powszechniejsza. Być może spowodowana jest ona nowym kierunkiem teologicznym – czyli antropocentryzmem.

 

Odnoszę wrażenie, że w celu deprecjacji znaczenia piątkowej wstrzemięźliwości od mięsa, żongluje się rożnymi możliwymi do zaistnienia sytuacjami, które mają wyjaśnić dlaczego post piątkowy zasadniczo nie jest istotny, ba, nawet może być szkodliwy.  I tak spotykamy się z twierdzeniem, że może to rozbijać rodzinę, bo jak jedna osoba pości i chodzi z tego powodu smutna i jest szorstka dla innych członków rodziny, nie jest to dobre. Niewiadomo oczywiście dlaczego tylko jedna osoba w rodzinie nie je mięsa w piątki? Dlaczego inni jedzą (zakładamy, że chodzi tu o rodzinę katolicką, więc wszyscy powinni nie jeść tego mięsa). Albo, że wędliny mogą do soboty się zepsuć, więc czy nie lepiej zjeść w piątek. A dlaczego nie włożyć do zamrażarki lub kupować mniej, tyle ile potrzeba? Albo wygrzebywać skwarki z zupy, by w piątek dać je psu. A dlaczego gotować zupę na skwarkach?

 

Taki jest jeden rodzaj argumentów, nazwijmy go – praktyczno – ekonomicznym. Drugi z kolei jest oparty na miłości bliźniego. Cytuję: „A jeśli wiekowa mama zapomni o poście i uraczy nas sałatką gyros? Mamo, Pan Jezus jest dla mnie ważniejszy, niż wysiłek twoich spracowanych rąk. Dziś poszczę.” Inaczej rzecz biorąc należy uszanować wysiłek drugiego człowieka i nie przypominać mu o poście. Nie pytajmy dlaczego „wiekowa mama” ma zrobić gyros, a nie (na przykład) pierogi z mięsem, które zna od dzieciństwa. Nie  pytajmy dlaczego akurat „wiekowa mama”, która od dzieciństwa jest przyzwyczajona do bezmięsnych piątków ma o piątku zapomnieć. Nie pytajmy dlaczego Pan Jezus nie miałby być ważniejszym nawet od spracowanych rąk Matki. (Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Mk 10, 29-30)

 

Trzeci rodzaj argumentów to typu duchowego. Ogólnie można go ująć tak: jeśli ktoś pości tylko po to, by zadośćuczynić nakazom i nic z tego nie wynika, lepiej by nie pościł. Nie można nie przyznać racji temu argumentowi, jeśli byłby wyrażony dokładnie tak.

 

Ale tu sprawa się komplikuje. Bo z tego wynika zupełnie coś innego, wyciągane są inne wnioski. Przytaczam kilka: „post ma przygotowywać nas do Świąt, otwierać nas na przyjęcie łaski Bożej”. Istotą postu staje się „praca nad przyjęciem Bożego daru, czynić swoją wiarę coraz bardziej autentyczną, uczynić się chłonnym, otwartym, jak najbardziej podatnym na działanie Boga”. Ostatecznie nie jest ważne, czy jemy mięso czy nie – można to zastąpić pokutą, która wyraża się na przykład „miłym uśmiechem do sąsiadki”, „zauważeniem ubogich, starszych osób w rodzinie” itd.

 

Chyba starczy tyle, by pokazać jakim torem idzie myślenie antropologiczne. Tu wszystko jest nastawione na człowieka, zjedzenie czy nie kawałka mięsa, dogadzanie sobie czy nie (łososiem lub kabanosem), roztropne zjedzenie kiełbasy, by się nie zepsuła (argument praktyczno – ekonomiczny) – to wszystko ludzkie względy. Podobnie jak zjedzenie mięsa po to by nie chodzić smutnym i nie gderać na męża (argument z miłości bliźniego). Pokuta polegająca na spostrzeżeniu potrzeb innych osób. Przypomnijmy sobie, że dawniej starszych w rodzinie się szanowało nie w ramach postu i pokuty, a cały rok i to dlatego, że tak należy! Przypomnijmy jednak, że przykazanie miłości bliźniego poprzedzone jest przykazaniem miłowania Boga, które stanowi podstawę i sens dla przykazania miłości bliźniego (kto jest ważniejszy – Pan Jezus czy spracowane ręce Matki?)

 

W końcu dochodzimy do argumentów duchowych, które doprowadziły nas do wniosków o sensie postów. Najbardziej rażąco brzmi cel postu (czy innego ewentualnie wyrzeczenia) – otrzymać łaski Bożej. Post potraktowany jest jako „dobre narzędzie otwierania się na łaskę, zapragnięcia jej, zrobienia w swym sercu dla niej miejsca, wyciągnięcia po nią rąk”. Sprawia on, że „doświadczamy braku, głodu, nienasycenia. Jest to okazja do nowego przylgnięcia do Boga, jako tego, który jedyny może nas nasycić”. No tak – to prawda – Bóg jedyny może dać człowiekowi to, co człowiek pragnie. Ale czy tu nic nie zgrzyta? Czy po to Kościół ustanowił posty, a w szczególności Wielki Post?

 

Jako osoba starsza chcę przypomnieć jaki jest cel postu – czy to piątkowego, czy innego.

Najpierw pościmy (nie jemy mięsa) w piątek by wspominając Mękę i śmierć Chrystusa Pana, oddać Mu należnej czci. Piątek jest to bowiem dzień, który przeżywa się, wspominając śmierć Jezusa poprzez ukrzyżowanie. Dlatego też post związany jest z rozważaniem Męki Pańskiej, że wspomnieniem, że Jezus umarł na krzyżu, aby odkupić nasze grzechy. Powinniśmy za swoje grzechy żałować i przepraszać Jezusa za nie. W ten sposób świadczymy też przed innymi o naszej wierze i o swojej miłości do Jezusa. W ten sposób oddajemy chwalę Bogu w Trójcy Jedynemu. Dlatego w piątki dawniej nie pozwalano na śluby (chyba że w zagrożeniu śmierci). Bo nie wypada cieszyć się i radować, gdy Pan na Krzyżu umiera. Proszę przyjrzeć się perspektywie tak ustanowionego postu – jest skierowana ku Bogu, On jest centrum i celem powstrzymania się od pokarmów mięsnych lub zabaw.

 

Nie wyklucza to w żadnym wypadku miłości bliźniego – wręcz przeciwnie – jeśli chcemy na prawdę oddać chwalę Bogu, jeśli chcemy dobra dla bliźnich – to uczymy ich też oddawania Bogu chwały. Odmowa zjedzenia mięsa w piątek, to świadczenie przed innymi, jest też wyrazem tejże miłości. Przyzwyczajamy do postów dzieci, głodnemu mężowi dajemy więcej chleba, przypominając mu, ze Chrystus i za niego cierpiał w piątek, a spracowane ręce matki całujemy i przepraszamy – „mamusiu, piątek, jutro zjemy gyrosa”.

Praktyczno- ekonomicznie myśląc planujemy jedzenie na kilka dni do przodu, używamy zdobycze techniki (chłodziarki i zamrażarki) i nie marnujemy darów Bożych.

Wreszcie – oddajemy Bogu chwałę, klękamy przed Nim i dziękujemy Mu za Jego Ofiarę i wchodzimy w „przepaść Jego Męki”.

 

 

 

I na koniec kilka słów o dawnych, już niemalże zapomnianych zwyczajach Wielkiego Postu. Nie będę tu przypominać staropolskich zwyczajów postnych – można to sobie przeczytać na wielu stronach internetowych (oczywiście niezastąpiony jest w tym Jędrzej Kitowicz!) przypomnę tylko niektóre zwyczaje, które były żywe jeszcze niedawno – może jakieś dwadzieścia, trzydzieści lat temu, zwyczaje w których wychowaliśmy się my (starsze pokolenie) i w których wychowywaliśmy nasze dzieci (obecnych czterdziestolatków).

Otóż Wielki Post różnił się stanowczo od innych okresów roku. Zasadniczo nie jadło się mięsa, chyba że w niedziele i w św. Józefa (dni, które nie wchodzą do postu). Nie piekło się ciast, nie robiło się spotkań towarzyskich (popularne imieniny ( na prz. Krystyny) przenoszono tylko na niedziele (potem po woli zaczęły wchodzić w grę soboty). Nie było mowy o żadnych „integracjach”, unikało się chodzenie do kina czy teatru, w domu nie nastawiano głośniej muzyki, a w Wielki Tygodniu w ogóle nie wolno było włączać żadnej muzyki. Kobiety ubierały się skromniej, noszenie wystawnych futer czy innych nadmiernie eleganckich ubrań  w Poście było bardzo źle widziane. Dzieciom nie wolno było bawić się głośno, a gwizdanie było karane! W niektórych domach jeszcze był zwyczaj zakrywania luster płótnem w Wielkim Piątku – by się nie oglądać, nie rozpraszać i skupić się na Męce Chrystusowej. Dopiero w Wielką Sobotę, gdy się szło „na groby” panie ubierały się jak najpiękniej potrafiły, a na stołach układało się jedzenie na Wielkanoc – ciasta, mazurki, jajka.

 

Czy byliśmy świętoszkowaci? Myślę, że odsetek ludzi spełniających posty tylko dla zwyczaju nie był większy niż teraz. Ale ogółem więcej ludzi pościło i więcej ludzi zdawało sobie sprawę z tego, że Post jest okresem rozpamiętywania Męki Pańskiej.

Może ktoś zapyta – jeśli było tak dobrze, dlaczego teraz jest tak źle.  Przyczyn jest wiele – wspomnę tylko o dwóch. Pierwsza – komuniści bardzo mądrze przeciwdziałali – jedzenie w stołówkach (poniedziałki bezmięsne, piątki z mięsem), sprowadzenie jakiegoś ciekawego filmu z zachodu akurat w Wielkim Poście, „rzucenie” ciekawych i trudno dostępnych artykułów spożywczych, prześladowania w pracy… No i druga przyczyna – rozluźnienie dyscypliny kościelnej. Te dwie rzeczy się zbiegły w czasie i na efekty nie potrzeba było długo czekać.

 

Teraz mamy do czynienia ze zmiana nie tylko obyczajów, ale i myślenia teologicznego. Wierzymy i owszem w Boga w Trójcy Jedynego, ale widzimy Go przez pryzmat antropologiczny. Wszystko dla człowieka, wszystko skierowane jest na człowieka. Zaprzestaliśmy widzieć i wiedzieć, że to Bóg jest celem, a nie człowiek. I że Post jest po to, by żałować za grzechy i uczcić Mękę Chrystusa Pana.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Polemiki

Możliwość komentowania jest wyłączona.