Niepokojący Pomnik (Pomnik Smoleński w Rembertowie)

Do napisania tego artykułu zabierałam się bardzo długo. Zastanawiałam się jak go napisać, by nie urazić uczuć Rodzin tych, co zginęli w tzw. „katastrofie smoleńskiej”.

Na początku chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że uważam, że tym, co zginęli 10 kwietnia 2010 roku należy się Pomnik i to Pomnik godny, wyrażający cała prawdę o zamachu. Taki pomnik powinien stanąć w Warszawie w pobliżu Pałacu Namiestnikowskiego, a przed Pałacem powinien wrócić Krzyż. Ale na taki Pomnik to chyba jeszcze za wcześnie, nie znamy bowiem prawdy o „katastrofie”. Na Krzyż jednak nigdy nie jest za wcześnie i nigdy nie jest za późno, więc powinien on jak najrychlej wrócić na swoje miejsce. Tymczasem powstało kilka pomników czy płyt pamiątkowych, które upamiętniają 10 kwietnia, ale nie odnoszą się do prawdy o „katastrofie”. I to jest właśnie bardzo niepokojące.

Pomnik Smoleński w Rembertowie przy kościele Matki Bożej Zwycięskiej odsłonięto 14 kwietnia 2012 r. Oczywiste jest, że należy się uznanie ks. Proboszczowi za zainicjowanie upamiętnienia ofiar zamachu. Ale niestety – pomnik ten dostarcza wiele powodów do niepokoju.

Twórcą pomnika jest prof. Cz. Dźwigaj. Sam ten fakt zdecydował o tym, że pojechałam do Rembertowa by obejrzeć i sfotografować pomnik z bliska. Miałam nadzieję, że tym razem prof. Dźwigaj się ustrzegł wprowadzania masońskich symboli, ale niestety – widać pan profesor musi wyrazić swoja tożsamość w każdym swoim dziele.

Zacznijmy od formy pomnika – nie jest to krzyż, choć niektórzy chcą się dopatrzeć krzyża. Bardziej jest to skrzydło samolotu, jakiś wrak, symbol mało określony. Zostańmy przy interpretacji złamanego skrzydła, ponieważ odpowiadałoby to posadzonej obok brzózki, wkomponowanej w całość pomnika. I ta brzózka jest pierwszą rzeczą,, która niepokoi ludzi odwiedzających  pomnik. Póki tam byłam, kilka osób pytało się po co ta brzózka, kilka było wręcz oburzonych. I nic dziwnego, bowiem posadzenie brzózki jest akceptacją kłamstwa. Kłamstwa, które służy do wmawiania nam, że zwykła brzoza była w stanie zniszczyć ogromny samolot, łamiąc mu skrzydło. Choć tym razem brzózka może okazać się pożyteczna, bowiem brzoza to drzewo szybko rosnące i ponadto potrafi wytwarzać odrośla z pnia, więc może szybko zakryje ten pomnik.

Pomysł pomnika nie jest samodzielny. Niewątpliwie Cz. Dźwigaj czerpał z pomysłów M. Biskupskiego, którego Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie, stojący w Warszawie u zbiegu ulic Muranowskiej i Andersa jest pomnikiem genialnym, wzruszającym, mówiącym, oddającym prawdę. Podobieństwo do „Wagonu” rzuca się natychmiast w oczy. Słyszałam tego typu komentarze: Ten mu się nie udał. Tamten przy Muranowskiej jest bardzo dobry, a ten to chyba w pośpiechu robił. Kilku osobom udało mi się wyjaśnić, że kto inny robił słynny „Wagon”, a kto inny ten pomnik w Rembertowie.

Pomnik Dźwigaja łączy w sobie dwa wydarzenia – Smoleńsk i Katyń.  Po prawej stronie, na wyższym fragmencie „skrzydła” jest symbolika Smoleńska, po lewej na niższej – Katynia.

Po „stronie Katyńskiej” jest Matka Boża, podtrzymująca rozstrzelaną głowę polskiego oficera. Ma się to kojarzyć z Matka Boża Katyńska. Ale… Ale, dlaczego Matka Boża ma zamiast aureoli sierp? I dlaczego Jej twarz jest taka złośliwa? I dlaczego po Jej prawej stronie jest odwrócony krzyż?

Co ma oznaczać ten sierp? Czyżby znowu poniżanie Matki Boskiej? Czy nie starczy monumentów na Matysce, gdzie Matka Boża doznała ogromnego znieważenia?

Sierp nad głową Matki Bożej, pochylającej się nad polskim oficerem można odczytać jednoznacznie: komunizm w Katyniu zwyciężył Matkę Boża! Jest to straszliwa obraza Tej, która jest Królową Polski i Królowa świata!

Poniżej zupełnie niezwiązana z postacią oficera zwisa ręka. Spotkałam się w Internecie z opinią, że jest to ręka tegoż oficera, lecz „za bardzo wyrzucona na boki”. Jednak Autor tej opinii nie zdawał sobie sprawę z tego, że tak ułożona ręka jest symbolem ucznia masońskiego, tego nieszczęśnika, który nie doszedł do wyższych stopni. By nie było wątpliwości co do tego, włożono do tej ręki różaniec! Spotykamy to samo, co już znamy z Matyski – wierzący, chrześcijanin, katolik, to nieudacznik, nic dziwnego, że spotkała go haniebna śmierć. (Zresztą nad tą ręką jest jeszcze jeden odwrócony krzyż.)

Spójrzmy teraz na stronę „smoleńską”. Biało-czerwona szachownica ma obrazować lot polskim samolotem, co nawiązuje też do już wspomnianej brzozy.

Nad tym „skrzydłem” siedzi (nie unosi się) orzeł. Orzeł – symbol naszej państwowości ma jedno przetrącone skrzydło! Drugie, to nad napisem Smoleńsk jest całe, ale ptak z jednym skrzydłem nie jest już zdolny do lotu. Wymowa jest jasna: Orzeł nie poleci, Polska – tak samo – nie podniesie się po „katastrofie smoleńskiej”. Dla Cz. Dźwigaja jest to jasne – Orzeł to zaledwie „uczeń” – ma takie same kołki na głowie jak Pan Jezus na Matysce. A uczeń nie ma szans –  jest skazany na łaskę i niełaskę masonerii.

Tak to widzi Cz. Dźwigaj, lecz zapomina, że Naród Polski ma w sobie wiele sił i Jeszcze Polska nie zginęła…

Tak wygląda pomnik „z przodu”, ale ma przecież on jeszcze i tylna część. Tam w gąszczu kresek, czasami układające się w krzyże pojawiają się dłonie. Same dłonie, trzymające się tych linii. Jest ich dziewięć. Tyle samo ile na stacji VII Drogi Krzyżowej na Matysce.  Zbieg okoliczności? Liczba dziewięć ma wiele znaczeń symbolicznych, ale pamiętajmy, że w symbolice masońskiej należy do najważniejszych licz. Dlaczego występuje ona na tym pomniku trudno ocenić. Może to stopień w Rycie Szkockim Dawnym i Uznanym? (Dziewiąty stopień to rycerz – mistrz wybrany z dziewięciu.) A może chodzi o symbolikę numeryczną czy wprost okultystyczną?

Wspomnijmy na marginesie, że pomysł bezbronnych dłoni oderwanych od ciał  pojawił się pierwszy raz w projekcie Maksymiliana Biskupskiego. Była to propozycja obelisku na którym miało być 96 dłoni – liczba odpowiadająca ilości ofiar

Na tym można by było zakończyć rozważania o Niepokojącym Pomniku. Jednak uważam, że należy dodać jeszcze coś  – moim zdaniem niezmiernie istotnego. Otóż na Jasnej Górze 3 maja b.r. poświęcono Epitafium Smoleńskie. Nie widziałam go w rzeczywistości (nie omieszkam przy pierwszej okazji bytności na Jasnej Górze obejrzeć go dokładnie). Jednak z tego co czytam i widzę na zdjęciach jest na nim wyraźnie utrwalone kłamstwo o brzozie, lasku brzozowym i rozbicia się samolotu z powodu utrącenia skrzydła.  (http://jasnagora.com/galZdjecMiniNews.php?ID=7233&idz=4) . Jest to kolejny niepokojący sygnał – zaczynamy utrwalać na pomnikach kłamstwo, uciekamy od prawdy, śpieszymy się z postawieniem pomnika, tablicy, epitafium.

Naprawdę lepiej poczekać z pomnikami, póki nie poznamy prawdy o zamachu. Nie oznacza to by nie upamiętniać ofiar i samego zamachu. Zawsze można (i należy) postawić krzyż, symbol miłości Boga i pod tym krzyżem wypisać imiona wszystkich ofiar. Tych, o których wiedzieliśmy, że byli niewierzący też. W swej ostatniej chwili niezależnie od swojej wiary czy niewiary spotkali się z Bogiem. Być może wtedy powiedzieli Mu „tak”, być może powiedzieli Mu „nie”. My tego nie wiemy. Dlatego stosowne jest stawianie Krzyży przy których można się pomodlić za wszystkie ofiary. Nie ma wtedy zgody na kłamstwo smoleńskie, bo Krzyż jest sama Prawdą.

Maria Kominek OPs

19 maj 2012

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Publicystyka

Możliwość komentowania jest wyłączona.