Problem z dyni? A może to problem z szatanem?

Swoje refleksje snuję wieczorem 31 października. Przed chwilą dzwoniły do mnie jakieś dzieciaki – oczywiście chciały cukierka lub straszyły psikusem. Na pytanie czy były w kościele w niedzielę i czy słyszały, że uczestnictwo w Halloween jest grzechem odpowiedziały, że cukierek to nie Halloween i trzeba wiedzieć co to jest Halloween, by się na ten temat wypowiadać. Wyraźnie uważały, że nie wiem o czym mówię.

Kolejna grupa dzieciaków (podobnie jak pierwsza w wieku około 10 – 12 lat) na pytanie czy rodzice wiedzą gdzie oni się o takiej późnej porze wloką, odpowiedziały, że wiedzą i nie mają nic przeciwko temu. Oni przecież tylko chcą cukierki. Większość tych dzieciaków miało jakieś maski na twarzy – chyba też za wiedzą rodziców. Na pytanie czy chodzą do kościoła, odpowiedziały, że tak. Ale z tego spowiadać się nie będą, bo to nie jest grzech. Katecheta mówił, że grzech, ale to nie prawdą. I poszły do kolejnego domu.

Jak widać apel hierarchów przyszedł stanowczo za późno. Za późno w tym roku, bo wiele szkól już miało przygotowane imprezy, w niektórych odbywały się jeszcze w ubiegłym tygodniu. Za późno również ze względu na to, że od lat ten pogański i satanistyczny zwyczaj był wdrażany w społeczeństwie, a hierarchia milczała. Teraz okaże się za późno, bo handlarze nie zrezygnują ze sprzedaży dyni, a ci, którzy chcą Halloween propagować – nie muszą zbytnio się wysilać.

By się przekonać jak sprawy stoją, można przejrzeć sobie Internet. Dziś – w wigilię Wszystkich Świętych – pełno w Internecie różnych opinii. Większość to wyśmiewanie się z apelu hierarchów, wyśmiewanie się z powiedzianej prawdy. Tak jak w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej, gdzie niejaka Katarzyna Wiśniewska stwierdza, że „kościół strzela sobie samobója”, gdy tłumaczy wiernym, że Halloween to święto zasadniczo satanistyczne. I że uczestnictwo w imprezach hallowenowych jest grzechem i to grzechem ciężkim. Bardzo to martwi K. Wiśniewską, osobę oczywiście mocno zatroskaną o Kościół i dlatego poucza ona nas, że kościół powinien zamiast straszyć Halloween lepiej proponować coś w zamian.

Oczywiście znajdzie się w Internecie mnóstwo innych opinii, ale chyba najistotniejszy jest przekaż, który dociera do największej grupy odbiorców. A takim przekazem jest przekaz telewizyjny.

Nie mam telewizora i nie oglądam telewizji. Co nie oznacza, że w ogóle nie wiem, co TV pokazuje. Na ogół włączam  portal TVN 24 i czytam nagłówki, co jest wystarczające, by się zorientować o czym TV informuje wiernych swoich widzów. Czasami tez otwieram niektóre linki – należy jednak wiedzieć co ludzie oglądają albo inaczej rzecz biorąc – jaki jest konkretny temat podawany im do wierzenia przez massmedia.

I tak obejrzałam dziś program Faktów, nazwany „Problem z dyni”: http://fakty.tvn24.pl/problem-z-dyni,285897.html

Sama nazwa programu jest podła, bo problem nie wynika z dyni – nie dynia jest problemem, ale sposób jej używania i cel. Jak to zwykle bywa w takich programach zapytano kilka osób o ich opinię. Sprzedawca dyni oczywiście jest za – bo przecież to są dla niego pieniądze. Potem wypowiada się o. A. Smolka, egzorcysta, który stanowczo ostrzega przed satanistycznymi wpływami obchodów Halloween. Podobnie, choć nie tak stanowczo ostrzega ks. J. Sikorski. Pojawia się komunikat Pasterza diecezji szczecińsko-kamieńskiej abp. A. Dzięgi na temat zagrożeń duchowych Halloween, nie wspomina się o podobnym komunikacie kard. K. Nycza. W końcu pojawia się o. dominikanin T. Franc z Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. I tu dowiadujemy się, że apel hierarchów Kościoła i ostrzeżenia przed możliwymi skutkami zabawy w Halloween to: w słusznej wierze strzelanie z armaty do wróbla!! Mówi to bądź to bądź specjalista od sekt (czyli i od satanizmu), jego wypowiedź pełna lekceważenia dla wypowiedzi biskupów (zgodnych zresztą z nauką Kościoła) następuje po wypowiedzi egzorcysty, czyli jest odbierana jako ważniejsza (tak naucza socjotechnika – dawać na koniec to, co ma być zapamiętane). Dla o. Franca zagadnienie Halloween to rzecz mało ważna. Porównanie armaty z wróblem ma nam uświadomić, że nie ma co mówić o grzechu w tak błahej sprawie. I konkluduje – nie spotkał nigdy nikogo, kto z powodu zabawy z dynia stał się satanistą.  Przekaz jednoznaczny – nie obawiajcie się – satanizm wam nie grozi.

Ostatecznie pokazany jest przykład pewnego księdza, który stwierdza, że nie ma zamiaru walczyć z czymkolwiek, zamiast Halloween  on proponuje Bal Wszystkich Świętych. Najciekawsza jest wypowiedź pewnego chłopczyka  (może 6 a może 7 lat), który stwierdza, że teraz zamienili Halloween na bal świętych. Dziecko ostatecznie wszystko jedno – ważne, że będzie zabawa!

Wniosek, który wyciąga reporterka jest pouczający – najistotniejsze to mieć dobrą zabawę, a która nowa tradycja (tak, dokładnie tak – nowa tradycja! ona ma na myśli Halloween i Bal świętych) zwycięży, zależy od poczucia estetyki. Bo jednych kują rogi, a drugich aureole.

No i widzowie dostali porcję wiadomości, z których mogli wyciągnąć pożądany wniosek:

Nic strasznego nie ma w zabawach Halloween. Egzorcysta widzi wszędzie diabła, ksiądz Sikorski owszem ostrzega, ale zaznacza, że nie wiele wiemy o duchach – więc należy uważać (nie wiemy o szatanie, o demonach?), biskup grzmi i straszy wiernych, nawet się powołuje na policyjne statystyki, które mówią o wzmożeniu aktów przemocy o charakterze okultystycznym właśnie w tym czasie. No i następuje natychmiast uspakajające zapewnienie – nie bójcie się słów biskupa – to po prostu strzał z armaty do wróbla. A wprowadzanie Halloween to jest promocja bylejakości! Tak właśnie powiedział dominikanin z Ośrodka Informacji o Sektach!  Dla niego promocja satanizmu to tylko promocja bylejakości!

No i niech będzie wesoło.

Może za długi opis tej kilkuminutowej telewizyjnej migawki. Ale zatrzymałam się nad nią tak długo, ponieważ jest ona majstersztykiem manipulacji. Jest pokazówką jak należy ustawiać opinię publiczną. Jest ona skierowana do ludzi niezdecydowanych. Jeśli po apelach hierarchów, ktoś miał jakieś wątpliwości, jeśli pomyślał choć na chwilę, że uczestnictwo w zabawach Halloween może być jednak grzechem, to jego wątpliwości zostały rozwiane. Przecież dominikanin mówi, że to nic takiego – taki „wróbelek”, do którego nie warto strzelać. Szczególnie z armaty!

A zresztą – jeśli można wybierać między rogami a aureolą – to nie jest tak istotne – jedna zabawę można zamienić na inną (to sugeruje równowartość). Jednemu się podobają rogi, drugiemu aureole.

I to zostanie zapamiętane przez ogromną ilość widzów.

Kończę ten artykuł w momencie, gdy prawdopodobnie „zabawa w duchy” w wielu miejscach trwa na całego. Jedyne co mi zostaje, to przeżegnać się wodą święconą i pomodlić się do Matki Bożej, by nikt nie wpadł dzisiaj w ręce szatana.

31.10.2012

Advertisements

6 komentarzy

Filed under Rozważania

6 responses to “Problem z dyni? A może to problem z szatanem?

  1. Piekur

    – , –
    Nie bawię się w ten cały halloween, bo nie mam z kim i gdzie (nie pochodzę z dużego miasta, nie mam wielu znajomych).
    Jednak nie potrafię zrozumieć – dlaczego, skoro jest to „złe”, nie ma bezpośredniej odpowiedzi na ten temat w Biblii, nie ma reakcji typu to jest złe, bo [..] argument 1. 2. 3. jak na j. polskim – tylko jest powiedziane, że to grzech..
    To jest złe, bo jest niedobre.. Masło maślane..
    A gdyby Imprezę przebieranek zrobić kiedy indziej? Albo Zamiast latać od domu do domu pytając o cukierka, przylepić sobie plakietkę, że jestem chory i zbieram na […], czy np. Przebrać się (Anioł, duszek, Józef, szatan), pośpiewać i dostać jakieś pieniądze, owoce, czy cukierki.. To coś złego?
    Ja tam z chęcią poszedłbym na bal przebierańców i przebrał za jakieś straszydło, tylko nie potrafię znaleźć okazji do tego w całym roku, aż tu nagle zjawia mi się „impreza halloween’owa” – skorzystać?
    Albo może by mi ktoś pomógł obskoczyć na wakacjach kilka domów, bo zbieram na laptopa i nie wiem do jakich mam się udać – czy bardziej opłacalne będzie pójść z księdzem ‚po kolędzie’ (zawsze coś wpadnie, bo skoro ksiądz dostaje..)
    Pozdrawiam,
    Rekolekcjonowany młodzian, katolik Mateusz

  2. Gienek

    Teza : „Jak widać apel hierarchów przyszedł stanowczo za późno. Za późno w tym roku, bo wiele szkól już miało przygotowane imprezy, w niektórych odbywały się jeszcze w ubiegłym tygodniu. Za późno również ze względu na to, że od lat ten pogański i satanistyczny zwyczaj był wdrażany w społeczeństwie, a hierarchia milczała”, jest nieprawdziwa. Już od kilku lat są na ten temat oficjalne pisma jak choćby abp Głodzia z 28 X 2010 roku. Trzymajmy się faktów. Chodzi o autorytet. Dla kogoś biskup autorytetem jest, a dla kogoś jest ktoś inny. I tego dekretem nie zmienisz. pozdrawiam sympatycznie

  3. Kazëb 52

    Wspaniały przekaz, tak, że nic dodać – nic ująć !!! Gratuluję skorzystania z Bożego natchnienia właśnie dziś !!! Jestem tego samego zdania.
    Dopowiem jednak coś, co nie zostało to w przekazie wybite ciężkim młotem, choć wpisane ,,między wierszami”:
    Znowu w satanofilnych mediach nie przytoczono stanowiska Kościoła, bo to one – te właśnie media – uzurpują sobie prawo do przejęcia roli nauczycielskiego urzędu Kościoła. Mam we własnej rodzinie silną opozycję, która w tych ,,zabawnych różkach” tudzież wymuszaniu cukierków w imię szatana i potępionych dusz nie dostrzega późniejszego przełożenia na chuligaństwo, kradzieże czy morderstwa. Uważam jednak, że oś między kółkami nad głową i owymi rogami nie jest pozioma – alternatywna, lecz pionowa, rozpinając się w naszych duszach między Niebem a Piekłem; a od kogokolwiek, kto przyznaje się do chrześcijaństwa, wymaga się kierowania zawsze ku Niebu ! Święto dyniogłowych jest więc drogą ku Piekłu – choćby przez to straszenie ludzi, wyłudzanie w imię szatana, traktowanie ,,diabełka” jako nieszkodliwego żartu, na czym to właśnie Piekłu zależy.

  4. Marta

    Wikary z mojej parafii chyba ogląda TVN bo9 dzi9siaj na Sumie wierni dowiedzieli się podczas kazania , że halloween to nie jest grzech a złe jest tylko odciągnięcie uwagi od Wszystkich Świętych kolorowymi stojami … żenada …

  5. cytat: „Kiedy w końcu III w. wierni zaczęli palić świece na grobach, synod w Elwirze (300 r.) potępił tą praktykę. Dopiero w ciągu IV w. świece zajęły odpowiednie miejsce w Bożym kulcie i otrzymały swą symbolikę. Św. Hieronim, jako pierwszy z Ojców Kościoła, bronił i popierał zwyczaj palenia lampek i świec ku czci relikwii męczenników.”

    Czy biorąc pod uwagę te historię i zauważając analogię do czasów dzisiejszych, możemy powiedzieć, że przyjął się diabelski/poganski obyczaj palenia światełek na grobach i że to drwina Szatana, który w ten sposób przejmuje dusze, które być może siedzą w Czyścu? Czy ja nie za daleko wychodzę z rozumowaniem?

  6. Wydrążona dynia jest symbolem potępionej duszy. Nie znalazłem tutaj tej informacji, myślę, że warto o tym przypomnieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s