Jak rozmawiać z księżmi o sposobie przyjmowania Komunii świętej

Nie długo zacznie się okres wizyty duszpasterskiej, zwanej powszechnie Kolędą. W niektórych większych miejskich parafiach zaczyna się ona w grudniu, a nawet czasami trwa cały rok. Jest to niewątpliwie dobra okazja na rozmowy z kapłanem na temat sposobu przyjmowania Komunii św. Taką rozmowę musimy rozpocząć sami (mało prawdopodobnie, że ksiądz wybierze taki temat). Nie możemy dać się zbić z pantałyku, powinniśmy starać się do końca wyczerpać temat, pamiętając, że od nas też zależy i dobro dusz, i oddanie Bogu należnej My chwały.

Zaczynamy rozmowę na temat sposobu przyjmowania Komunii św., nawet jeśli my osobiście nie mamy z tym problemu, bo księża parafialni nas znają jako zwolenników postawy klęczącej i nie odmawiają nam udzielenia na kolanach. Dopominamy się o przywrócenie balasek lub (jeśli nowa architektura kościoła uniemożliwia wbudowanie balasek) prosimy o postawienie kilku klęczników przed stopniami do prezbiterium, co umożliwi nawet starszym lub schorowanym ludziom klęknięcie. Możemy się spodziewać różnych reakcji. Ksiądz może po prostu odmówić rozmowy na ten temat i odejść. Jeśli jednak mamy do czynienia z księdzem kulturalnym do rozmowy dojdzie. Nawet może się okazać, że wikary myśli tak jak my, ale się boi proboszcza lub że proboszcz myśli jak my, ale się boi biskupa. Jak postąpić w takim przypadku będzie jednak tematem osobnych artykułów.

Teraz bierzemy pod uwagę sytuację, kiedy ksiądz jest przeciwny klękaniu i będzie miał dla nas różne argumenty. I na te argumenty postaram się dać odpowiedź w kilku krótkich rozważaniach.

1. Predyspozycje wewnętrzne

Jeśli zależy nam na to, by Komunia św. była przyjmowana przez coraz to większą liczbę wiernych na klęcząco, musimy przygotować się na rozmowy z kapłanami. Należy wiedzieć o tym, że bardzo dużo kapłanów jest przeciwnych temu. Szczególnie kapłani średniego wieku. Mają oni wpojone, że postawa stojąca jest lepsza, bo wyraża pielgrzymowanie Ludu Bożego do nieba. Uważają, że postawa stojąca, połączona z procesją jest z jednej strony znakiem dążenia ku pełni świętości w Chrystusie, z drugiej zaś ukazuje świętość, w której już jako Lud Boży uczestniczymy.

Nie będę rozwijać tej myśli, bowiem wydaje się, że nawet dla człowieka mało zorientowanego w teologii jest jasne, że tu chodzi o pewną wizję Kościoła, o pewien sposób rozumienia roli Komunii św., sposób, który niestety daleko odbiega od tego, w co Kościół od początku wierzy.

A Kościół wierzy, że Komunia św. jest rzeczywistym, żywym, prawdziwym Ciałem Pana Jezusa. Więc gdy będziemy rozmawiać z kapłanami – nie dajmy się wciągnąć w dywagacje teologiczne, a od razu zacznijmy od faktu, że wiara nas poucza o rzeczywistej i prawdziwej Obecności Chrystusa Pana w Komunii św.

Oczywiście nie jest to argument wystarczający dla kapłana, który jest zwolennikiem przyjmowania Komunii św. procesyjnie i na stojąco. Taki kapłan prawie na pewno powie nam, że nie jest ważna postawa, ale ważna jest czystość serca. I że Pan Jezus widzi serce i zważa na serce człowieka. I że może być, że ktoś wygląda pobożnie, ale pobożnym nie jest i przyjmuje niegodnie Komunię św.

Takie argumenty najczęściej „stawiają nas pod ścianę”, bo i jak tu się temu sprzeciwić. Więc większość wiernych uznaje racje księdzu, który tak argumentuje i w sumie jest na pozycji przegranej. Dalej dyskusji nie prowadzi.

Ale te argumenty, choćby i słuszne, nie do końca są używane w sposób uprawniony.  A to dlatego, że podstawowy warunek przystąpienia do Komunii św. jest stan łaski uświęcającej. I niezależnie od tego jak wierny zamierza przystąpić do Komunii św. – na kolana, na stojąco czy nawet na rękę – nie może przystąpić, jeśli nie jest w stanie łaski uświęcającej (zakładamy, że wierny uczciwie robi sobie rachunek sumienia i nie ma grzechów ciężkich). Więc z założenia wszyscy przystępujący do Komunii mają czyste serca, czyli odpowiednią predyspozycję. Jeśli nie mają – nie wolno im przystępować. Więc ten argument o odpowiedniej predyspozycji jest po prostu chybiony. I to należy w jakiś sposób powiedzieć swemu współrozmówcy (księdzu).

Jeśli wszyscy mają (a już wiemy, że powinni mieć) odpowiednią predyspozycję – to postawa przyjmowania Komunii św. zaczyna mieć pierwszorzędne znaczenie. Dokładnie odwrotnie niż usiłują nam wmówić kapłani, którzy uważają, że komunia powinna być przyjmowana na stojąco (lub na rękę).

Obrazowo można kapłanowi pokazać to tak: Otóż Pan Jezus patrzy na idących do Komunii św. i widzi wszystkich właściwie przygotowanych. Jednak jedni z nich chcą Mu okazać szacunek i klękają przed Nim powtarzając ( w duchu) za św. Tomaszem Pan mój i Bóg mój, uznając Go swoim Bogiem, który się do nich zniża i chcę ich uzdrowić duchowo, podtrzymywać, karmić swoim Ciałem, a drudzy idą stanąć przed Nim jak równy z równym, bo dowiedzieli się swego czasu od swoich katechetów lub proboszczów, że postawa klęcząca to zabytek feudalny. I jeszcze inni idą bezmyślnie – nie rozważają dlaczego taka, a nie inna postawa – idą tak „jak wszyscy”.

Powiedzmy przy okazji naszemu księdzu, że nigdy nie było i nie będzie ideału. Nigdy nie było tak, by każdy był całkowicie świadomy jak wielką sprawą jest przystąpienie do Komunii św. Ale gdy wszyscy przystępowali na klęcząco nawet niewierzący, patrzący z boku wiedział, że tu dzieje się coś wielkiego. Ten sam niewierzący teraz, jak zobaczy kolejkę – nie będzie miał poczucia wielkości i sacrum, które zawarte jest w akcie przyjęcia Komunii św. Będzie widział coś bardzo codziennego, odartego od misterium.

Rozmawiajmy z księżmi. Naszym celem nie może być wywalczenia tylko dla siebie przywileju przyjmowania na kolanach. W imię miłości bliźniego musimy się starać by w każdym kościele przywrócono balaski i chwalebny zwyczaj przystępowania do Komunii św. na klęcząco.

2. Zarzut tradycjonalizmu

 Jak wspomniałam na początku, rozmowy z kapłanami nie będą łatwe. Jeden z trudniejszych do odparcia argumentów jest zarzut tradycjonalizmu. Określenie „tradycjonalizm” nabrało w ustach wielu współczesnych księży znaczenie pejoratywne. Tradycjonalista dla nich to ktoś, kto ma poglądy wsteczne, należy do bliżej nie określonego „Ciemnogrodu”, sprzeciwia się postępowi.

Nie raz zdarzało mi się być świadkiem takich rozmów. W chwili gdy padało określenie: „pan (pani) jest tradycjonalistą (tradycjonalistką)”, sprawa już była przegrana. Bo biedny wierny zaczynał się bronić, że on tradycjonalistą nie jest, że nie jest przeciw rozwojowi, że jest w zgodzie ze współczesnym światem. I nie miał jak się  obronić.

A może warto wiedzieć jak odpowiedzieć na taki zarzut. Proponuję od razu zgodzić się z tym. I owszem – jestem tradycjonalistą, jestem bardzo przywiązany do tradycyjnych nabożeństw – różaniec święty to moja ulubiona tradycyjna modlitwa, tak samo nabożeństwa majowe, czerwcowe, tradycyjnie lubię odmawiać pacierz rano, uwielbiam Godzinki… Ważne jest móc się wypowiedzieć. No i jako tradycjonalista pragnę by Panu Jezusowi okazywano najwyższą cześć. Dlatego smuci mnie widok ludzi idących w kolejce po Najświętszy Sakrament. A dzieci?  No i dać konkretne przykłady – wiemy przecież jak dzieci zachowują się idąc do komunii, jak przed przyjęciem i jak po przyjęciu. A na pewno inaczej by to wyglądało, gdyby podchodziły na kolana przy balaskach.

Tak jestem tradycjonalista, bo pragnę by dzieci dostawały dobre katolickie wychowanie. By młodzież była uformowana w tradycyjnej moralności. A ile teraz jest młodych ludzi żyjących w „związkach partnerskich” przy aprobacie swoich katolickich rodziców!

Jeśli uda się nam powiedzieć kilka z tych rzeczy kapłanowi, mamy szanse na nawiązanie rozmowy o przywróceniu balasek.

Ale może paść zarzut bardzo mocny, zarzut o niezrozumienie współczesnego Kościoła. Oto autentyczny przykład:

Ci którzy chcą przyjmować komunię na kolanach, to najczęściej ludzie związani z różnymi środowiskami tradycjonalistycznymi, a ich zachowanie nie wynika z obawy przed profanacją Eucharystii, ale z całokształtu pewnego myślenia o współczesnym Kościele.

No i mamy problem, bo nie wiemy jak poradzić sobie z tą teologią.

Zasada powinna być taka: Jeśli kapłan próbuje nas zaskoczyć teologią, my zostajemy przy swoim zdroworozsądkowym myśleniu i nie próbujemy odpowiedzieć mu teologicznie (zawsze będzie w tym lepszy od nas, chyba że akurat jesteśmy obeznani w teologii). Starczy mu powiedzieć, że taka to tradycja, by wierzyć tak jak wierzyli nasi przodkowie, a oni wierzyli w rzeczywistą Obecność, przed Bogiem klękali i się przed Nim korzyli. Taka to nasza tradycja, że zawsze przed Chrystusem i Jego Matką kolana zginano.

I teraz też tak jest, bo jak się idzie do jakiegoś Sanktuarium to się wchodzi na kolanach, a i obrazy na kolanach się obchodzi, a tu Najprawdziwszy, Żywy Pan Jezus, więc to dlaczego nie uklęknąć.

A koncepcja współczesnego Kościoła – to taka tradycyjna – to miejsce gdzie jest Pan Jezus i łaski udziela. I do Matki Bożej można się modlić i o pomoc Ją prosić. Warto zapytać wtedy księdza – czy coś się w tej sprawie zmieniło? Bo jeśli nic się nie zmieniło – to niech ksiądz działa, by balaski wróciły do kościoła.

Nie wiem czy uda się poprowadzić podobna rozmowę. Być może kapłan szybko się wymówi ogromną ilością wizyt duszpasterskich. Ale niedokończoną rozmowę zawsze można spróbować dokończyć w zakrystii.

 

Reklamy

9 Komentarzy

Filed under Rozważania

9 responses to “Jak rozmawiać z księżmi o sposobie przyjmowania Komunii świętej

  1. EC

    Przecież to jest wyłącznie winna, prowadzących Kościół w Polsce Biskupów i Kardynałów. Jeśli oni się nie zmienią i nie nakażą, to się to nie zmieni. A tak w ogóle to Kościół Chrystusowy według orędzi Ks. Gobbi ma umrzeć na krzyżu jak Chrystus przed Paruzją. Więc będzie się to pogłębiało aż do tej małej garstki która ma pozostać wierna. Przypomnę iż pod Krzyżem tylko cztery osoby były wierne, razem z nawróconym skazańcem na krzyżu.

  2. Lex orandi – lex credendi – lex vivendi. Nawet, gdy wiara będzie rzeczywistą obecność, postawa stojąca i komunia na rękę mocno tę wiarę osłabi. Skoro tutaj kompromis, to może i jeszcze gdzieś-tam indziej?
    I co z tego, że obecnie ludzie mają wiarę w R.O.? Bez odpowiednich praktyk ta wiara upadnie, a młodzież jej nie przyjmie. Kościoły się wyludnią (już i tak się to dzieje!), bo po co przychodzić do kościoła? Pobawić się, pośpiewać i poklaskać można sobie przy ognisku.
    Postawa kolejkowa powoduje także takie rzeczy: Komentatorka szwedzkiej tv na placu św. Piotra: „teraz wierni ustawiają się w kolejce po ciasteczko”. Niewierzący człowiek zapytał swoją koleżankę, dlaczego uklęknęła przy przyjmowaniu. Powiedział później, że zawsze gdy bywał w kościołach, to chodził po opłatek i nigdy by nie przypuszczał, że „wy wierzycie, że to jest Bóg”.
    „prawdziwymi przyjaciółmi ludu nie są ani rewolucjoniści, ani innowatorzy, lecz tradycjonaliści”, napisał św. Pius X, nasz patron, – warto czytać.
    Jeżeli któryś ksiądz odrzuca kościelną Tradycję, to czy może on jeszcze powiedzieć o sobie „katolik”?
    Św. Wincenty z Lerynu: „W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzyli”.
    Tak więc bądźmy tradycjonalistami: Komunia wyłącznie na klęcząco i bez kompromisów! (przykład „Ostatnia Komunia świętego Hieronima”, pomogli uklęknąć umierającemu świętemu, aby godnie mógł przyjąć Pana Jezusa).

  3. Quodvultdeus

    „Taka to nasza tradycja, że zawsze przed Bogiem klękano”. Bóg jest Bogiem najpierw Żydów a potem także pogan (Rz 3,29). Nasza tradycja jest kontynuacją wiary Abrahama, ojca Judaizmu. Klękanie nie należało do tradycji. Jezus nie ustanowił Sakramentu Eucharystii w czasie Ostatniej. Wieczerzy na klęcząco. Pascha, którą chciał spożyć, czyni z uczniów przyjaciół Boga, a nawet nas czyni uczestnikami natury Bożej.(2P 1,)

  4. Quodvultdeus

    Chodziło o 2P 1,4. Zastanawiam się czy postawa klęcząca nie jest wynikiem ludzkiej tradycji, podczas gdy wola Chrystusa była, byśmy inaczej wyrażali i antycypowali szczęście Królestwa, gdzie będziemy dziećmi i przyjaciółmi Boga w Trójcy jedynego, który chce przebywać z nami (J14,24). Zbytni akcent na zewnątrz odwraca uwagę, że Królestwo Boże jest w nas.

    • Jak będziemy w niebie, to klęczeć nie będziemy musieli. Tu na ziemi jest to konieczność w celu zachowania wiary katolickiej. Celebracja Bożego Królestwa w nas bardzo łatwo zmieni się w celebrację samych siebie lub też samocelebrację wspólnoty, jeśli nie będziemy się poprawnie zachowywać. I zbierzemy się razem, uradujemy, pośpiewamy (o Bogu!). Zaś Boga tam nie będzie, bo Bóg będzie środkiem do osiągnięcia własnego zadowolenia (co robi większość wspólnot „charyzmatycznych”).

      • Quodvultdeus

        Rozumiem Twoją troskę. Jednak ze zdania, że „Celebracja Bożego Królestwa w nas bardzo łatwo zmieni się w celebrację samych siebie lub też samocelebrację wspólnoty, jeśli nie będziemy się poprawnie zachowywać”, nie wynika, że klęczenie musi być rozwiązaniem. Na pewno jest jednym ze sposobów na zewnętrzne zwrócenie uwagi na to co się dzieje wewnątrz. Polecam fragment o katechezie mistagogicznej w adhortacji Benedykta XVI o Eucharystii „Sacramentum Caritatis” (2007). Papież mówi tam o wartości klękania, ale jedynie jako o owocu wprowadzenia wiernych w Tajemnicę: „Przekonywającym znakiem skutecznego oddziaływania na wiernych eucharystycznej katechezy jest bez wątpienia wzrost zmysłu tajemnicy Boga obecnego wśród nas. Można to zweryfikować poprzez określone przejawy szacunku dla Eucharystii, nabyte przez wiernych przez mistagogiczne wprowadzenie” (n65). Warto przeczytać cały nr 64 o katechezie mistagogicznej,

  5. br. Eliasz OPs

    @Quodvultdeus

    „Na wybrzeżu padliśmy na kolana i modliliśmy się.” (Dz 21,5)

    „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, (15) od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, (16) aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka.” (Ef 3,14-15)

    „by na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2,10)

    „Ludzka tradycja”, co?

    • Quodvultdeus

      Przepraszam, ale te cytaty z Pisma Świętego nie odnoszą się do Eucharystii. Tradycję liturgiczną Eucharystii w czasie św. Pawła można raczej odczytać w opisie celebracji Eucharystii niedzielnej Dz 20,7-12 oraz 1 Kor 10,14-22 oraz 11,17-34. Czytanie Pisma Św. bez związku z Tradycją jest słabością protestantów, mam nadzieję, że nie pójdziecie w ich ślady. Tradycja katolicka, przynajmniej od czasów edyktu Konstantyna, przez pierwsze 1000 lat celebrowała kanon eucharystyczny na stojąco. O czym świadczy to, że np. jeszcze w 1219 r. papież Honoriusz IV polecił w czasie słów przeistoczenia wykonywanie głębokiego skłonu.

  6. monisa

    Bardzo przydatny artykuł. Może też być pomocny taki ogólnikowy znaleziony w sieci http://www.opcja.vot.pl/?p=4 w pewnym sensie też dotyczy tego tematu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s