O Golgocie Beskidów

Na tej stronie będę publikować stopniowo rozważania p. Marceliny Baron na temat Golgoty Beskidów. Polecam jej opracowanie!

MARCELINA BARON

Radziechowy,
– w Roku Wiary 2012 – 2013;
– w 1700-ną rocznicę tryumfu chrześcijaństwa;
– w 7-mą rocznicę powołania Rycerstwa Chrystusa Króla
w celu Jego obrony

ZBAWICIEL  pod nogami demonów
czyli

C o  c h r z e ś c i j a n i e   c z c z ą   w  tzw. Golgocie Beskidów autorstwa p. Dźwigaja?

Jezusa Chrystusa na miejscu upadłego anioła, zaś upadłego anioła w miejsce Jedynego i Prawdziwego Boga!

Zaprzeczenie i wyszydzenie swojej wiary; jej całkowite zniszczenie:

herezję manichejską, że zło posiada substancję i moc; gnostycką – reprezentowaną w każdej stacji przez tzw. promienistego Chrystusa, którego prawdziwą koronę cierniową przydzielono tu Maryi,  czyli  – zdemaskowane i potępione przez Kościół już w II i IV w. n.e. odstępstwa zmiksowane z doktryną i symboliką masońską wyklętymi przez Kościół wszystkich epok.

Dalszych

100 Pytań do Urzędu Nauczycielskiego Kościoła Katolickiego wynikających z dopuszczenia tej Golgoty do czci wiernych, postawionych zgodnie z zaleceniem Episkopatu Polski:  „Proszę nie ustawać w  d o c i e k a n i a c h   i  rozlicznych  konfrontacjach dla dobra wiary przyszłych pokoleń” (pismo z dnia 1 lipca 2009 r.) i  1000 argumentów prawowitej wiary                p r z e c i w k o  stacjom tej Golgoty – R o z p r a w a  – Konfrontacja ze słowami Pisma Świętego i nauką Ojców Kościoła.

Motto zaczerpnięte z książki (posiadającej Imprimatur Kurii Metropolitarnej w Krakowie 2012 r.) A. Socci „Wojna przeciwko Jezusowi”:

I

„Głównym problemem naszych czasów jest degradacja postaci Jezusa Chrystusa. (…) W dalszym ciągu neguje się Jezusowi historii świadomości bycia Synem Bożym i uznaje się autentyczność jedynie tych słów, które równie dobrze mógł wypowiedzieć jakikolwiek współczesny Mu rabin” (słowa kard. Ratzingera wypowiedziane 6 października 2001 r. na synodzie biskupów).

II

Zarówno w świecie, jak i w Kościele panuje wielkie
zamieszanie, które dotyczy wiary. Nieraz nasuwa mi się
tajemnicze pytanie Jezusa z Ewangelii Św. Łukasza: „Czy
Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Czasem ukazują się książki (tu zaś zrobiono 14 stacji
-przypis autorki), w których wiara robi krok w tył w
kluczowych kwestiach, a jednak episkopaty milczą i nikt nie                             widzi w tych książkach nic dziwnego (..) Kiedy
obserwuję świat katolicki uderza mnie, że czasami zdaje się
w nim przeważać myśl niekatolicka, a może dojść do tego, że
ów niekatolicki pogląd w łonie katolicyzmu stanie się
poglądem dominującym. Jednak to nigdy nie będzie pogląd
Kościoła
. Trzeba, żeby zawsze istniało małe stado, bez
względu na to, jak będzie ono małe”.

papież Paweł VI

Słowa te wypowiedziane na krótko przed śmiercią okazują się być prawdziwym proroctwem, jeśli  chodzi o  zaistnienie, poświęcenie 12 września 2009 r. i oddanie do czci przez biskupa miejsca tzw. Golgoty Beskidów w Radziechowach na górze Matysce, która nie jest niczym innym, jak tylko nieudolną manifestacją masońskiego gnostycyzmu i manicheizmu, a co za tym idzie w 100% niekatolicką, odstępczą w każdym calu – nic bowiem nie pozostawiono nietkniętego i świętego! i jako taka została na łono katolicyzmu przyjęta i zatwierdzona do czci, zaś autor odebrał sowitą zapłatę, pochwały i nagrody, za „coś” co nawet w myśl obowiązującego prawa świeckiego jest przestępstwem! Obraza uczuć religijnych czym są dla chrześcijan te utopione w herezji i symbolice masońskiej stacje Męki Pańskiej, podlega karze zgodnie z art. 196  Kodeksu Karnego!

Jak to możliwe, że umyka to uwadze osób duchownych odpowiedzialnych przed samym Bogiem!, za zachowanie wiary apostolskiej nieskalaną i nienaruszoną?

    Jak to możliwe, że poświęcono i oddano do czci treści (tych stacji)  niezgodne i całkowicie sprzeczne z obowiązującym Katechizmem Kościoła Katolickiego!!!???, co zgodnie z prawem kanonicznym, powoduje grzech herezji i apostazji, który ipso fakto, przez sam fakt sprzeciwiania się uznanej prawdzie chrześcijańskiej podlega ekskomunice!!!

Czy można zatem czcić przestępstwo i grzech ? Czy godzi się czcić lub polecać do czci podeptanie Syna Bożego, czy można czcić zaprzeczenie Jego Boskości, które jest nieodpuszczalnym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, a które ma tu miejsce?

    Czy można czcić Niepokalaną Matkę Boga zachowaną od grzechu pierworodnego i od najmniejszej skazy  grzechu, ale tu bezczelnie posadzoną pod skrzydłami nietoperza (stacja XIII) – symbolizującymi od zawsze ciemności,  zło i szatana, jakby ta Najczystsza Boża Lilia miała coś z nimi wspólnego?!  Czy godzi się czcić Maryję z Jezusem na Swym łonie, zamiast pod krzyżem, to pod znakiem rozpoznawczym satanistów!?, zamiast pod ramionami Świętego Krzyża to pod skrzydłami, symbolu ciemności!!!?

Czy można oddawać cześć Chrystusowi w scenie zwyciężającego Go lucyfera!, albo w scenie złożenia Go w aż podwójnie symbolizującym piekło, grobie (stacja XIV), w wyrazie bezsilności i bezradności otwartych i rozłożonych rąk, czego nawet mumiom egipskim nie czyniono?!

Jak to możliwe, że zauważalne tu gołym okiem herezje – już w pierwszych wiekach przez Kościół potępione, i aż nadto jaskrawa kpina i szyderstwo z podstawowych prawd wiary i Najświętszych Osób Jezusa i Maryi, zostało poświęcone na łonie Kościoła, a powinno być odrzucone i potępione!? Odkąd to chrześcijanie dziękują, a nadto czczą podeptanie Chrystusa i swojej wiary? Czyż ich pierwszym i świętym obowiązkiem nie jest Jego obrona? Czy kapłani już nie płoną gorliwością o chwałę Chrystusa i Jego Matki, tutaj, jak nigdzie na świecie sponiewieraną?, a łatwo przystają na chwałę lucyfera? „Dziś – można odpowiedzieć słowami ks. Edwarda Stańka z 24 numeru „Źródła” 2005 roku – apologia (tj. obrona wiary) koncentruje się głównie na uchylaniu zarzutów wobec ludzi Kościoła, którzy swym postępowaniem kompromitują Ewangelię”. Czy starania o nienaruszalną chwałę Syna Bożego już nikogo nie obchodzą? i przyjmuje się z „wdzięcznością” pokornie, a przy tym  nagradzając, wszystkie śmieci, w tym diabelskie, które wsypują chrześcijaństwu za kołnierz?! Czy wyznawcy Koranu lub Żydzi pozwoliliby sobie na to, na co dziś chrześcijanie pozwalają?, czy aż tak zobojętnieli, ostygli, zubożeli, ociemniali, ogłuchli, zaspali, zdradzili, sprzeniewierzyli, odstąpili, czy po prostu zgłupieli?! O kim mógłby dziś Apostoł Paweł napisać to, co napisał o Mojżeszu, że: „Uważał za większe bogactwo znoszenie zniewag dla Chrystusa, niż wszystkie skarby Egiptu” (Hbr 11,26)?

Założone w Radziechowach w 2005 roku w święto Królowej Przenajdroższej Krwi i Wspomożycielki Wiernych Rycerstwo Chrystusa Króla bezskutecznie – jak dotąd – upomina się o wyeliminowanie z omawianej Golgoty wszystkiego co służy nie do czci i uwielbienia umęczonego Chrystusa i Jego Rodzicielki, lecz w sposób mniej lub bardziej otwarty do wyszydzenia i sponiewierania Tych Przenajświętszych Osób, przez wmontowanie i wmanipulowanie Ich przez autora w sytuacje całkowicie niechrześcijańskie, historycznie zakłamane, wręcz urągające Im i bluźniercze, mające na celu bynajmniej nie oddawanie Bogu należnej Mu chwały, lecz sponiewieranie wszystkiego co święte, jak to należy do masońskiego i satanistycznego obyczaju.

Chrystus i Maryja doznają tu wielorakich krzywd i to krzywd wielkiego formatu!! Prawie każda strona Pisma Świętego zawiera treści, które stoją w najjaskrawszej sprzeczności z przedstawieniami tej Golgoty.

Rozdział 1.

Święty nad Świętymi, po raz pierwszy w historii ludzkości, w XXI wieku zdeptany i pod nogami lucyfera.

    Święty, Święty, Święty, Pan Bóg zastępów, zdeptany i zwyciężony pod nogami szatanów! Czym  sobie na  t o  zasłużył? TEN, KTÓRY „wszystko złożył po stopy człowieka (Ps 8,7)? Jedyny Zbawiciel świata, Bóg i Król Odwieczny, TEN, KTÓTY JEST, czym sobie na to zasłużył? – pytam, ażeby leżeć tam – na szczycie Matyski – jako pokonany, o czym upewnia wbita Weń włócznia- symbol władzy, i zdeptany nogą najbardziej upadłego  pośród  upadłych  aniołów.

Tragiczna wymiana miejsc, oczywista  masońska zamiana ról !!!, która ma zaowocować zniszczeniem i wykpieniem Prawdy Objawionej.

Czym sobie zasłużył? Jezus Chrystus, ażeby być jedynym – jak dotąd – w całej ikonografii chrześcijańskiej; pod nogą szatana?!  Nigdy, nigdzie żadnego świętego, tak nie przedstawiano, choć zakładając słuszność  stacji IX, powinniby – jako, że szli za Swym wzorem Chrystusem – Świętym Świętych, leżeć pod diabłem  pokotem !!!,

przeciwnie, wszystkie prefacje o świętych męczennikach głoszą jednogłośnie ich                       zwycięstwo nad złym duchem. Jedynie Wódz Męczenników, Pan i Król, Jezus miałby być drastycznym wyjątkiem!?  Nawet  Ewy czy  Adama  – tych, którzy sprowadzili grzech na całą ludzkość i którzy przegrali z szatanem, przy drzewie raju, nigdy tak nie przedstawiono, nawet  grzeszników żyjących, chyba, że po śmierci  potępieńców  w piekle !

W „poczet złoczyńców – mówi Pismo – został policzony”, ale żeby w poczet                             potępieńców!!! – pierwszy raz w dwu tysiącletniej historii chrześcijaństwa, się o tym dowiadujemy z dźwigajowej Golgoty!!!

Że w „poczet złoczyńców” to nie jest pozbawione sensu, a wręcz będące istotą rzeczy; raz, że Chrystus wziął na Siebie grzechy nas wszystkich; dwa – „by świat zbawić Swoim zgonem” (Te deum), zgonem zbawił świat, nie zmartwychwstaniem!, tym właśnie zgonem „złoczyńcy” zbawił  grzeszników, których grzech i siła jego prawa umarł wraz z Nim – jako człowiekiem – na krzyżu, zatem umarł dla zbawienia złoczyńców – grzeszników, aby ich wybawić od wiecznego potępienia.

W „poczet złoczyńców” dał się zaliczyć, ażeby każdemu z nich – otworzyć niebo, dać możliwość „wypisania się” z owego „pocztu”, tych, którzy idą na potępienie. Po trzecie – nie kto inny, jak tylko On Jeden Jedyny ma moc i władzę, wtrącić do piekła lub przyjąć do grona zbawionych w Niebie. Do jakiego więc stopnia kuriozalnym jest wyobrażenie Go sobie zdeptanego pod nogami lucyfera czy innego diabła, (nie wyłączonego przecież spod służby Chrystusa) jako potępieńca, bo tylko potępieńcom w piekle należy się miejsce pod nogami demonów!!! Nie było też jak dotąd „stacji zdeptania Jezusa”, bo to jest coś diametralnie różnego być zdeptanym przez  złego ducha, czyli być w jego mocy, niż  upaść  z  (chwilowego) braku sił fizycznych, na drodze wypełniania podjętej misji ku chwale Boga i w pełnej z Nim zgodności!. „Za pełną radość poczytujcie sobie bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia” (Jk 1,2). „Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują (Jk 1,12). „Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie”, a szedł Jezus i idzie w każdej Mszy Św., gdy Mu śpiewamy Hosanna – na Mękę!

Upadki Chrystusa nie są grzechowymi upadkami!, jak daje to do zrozumienia obecność szatana nad Jezusem leżącym pod nim!!! Szatan jest rzeczywistością duchową, osobą, która zgrzeszyła, odstąpiła i zaprzecza Bogu, zatem jeśli wyraża się jego nad kimś panowanie i zwycięstwo, tym samym jednoznacznie stwierdza się grzech i odstępstwo od Boga tego, nad kim on panuje! Za życia zaś człowieka, stan grzechowy, tj. śmierci duchowej bywa odwracalny – przez wysłużony Męką i Śmiercią Jezusa sakrament pokuty –  więc  jedynie potępionym już na wieczność  przysługuje zwycięska nad nimi  szatańska  obecność !!! nie zaś (o zgrozo!) Zbawcy, który wybawił nas od tego stanu!!!

Co znaczy „święty” i co znaczy potępiony? Czy Jezus Chrystus idący z krzyżem na śmierć nie był święty? Święty znaczy oddzielony od grzechu; Święty jest w Bogu, a Bóg w nim. Potępiony zaś  nie jest w Bogu, jest oddzielony i odrzucony (bo sam tego chciał) od Boga, należy mu się więc miejsce pod nogami demona, do którego należy decyzją i wyborem swej własnej woli. Chrystus zaś należał do Boga całkowicie bo BYŁ BOGIEM – czy cierpiał, czy niósł krzyż, czy umierał, czy zstępował do otchłani, zawsze był BOGIEM – dlatego – też – zmartwychwstał!!, zaś jako człowiek też należał całkowicie do Boga, Pismo mówi: „przeszedł dobrze czyniąc bo Bóg był z Nim”. Czym więc jeśli nie ohydą nazwać trzeba stacje p. Dźwigaja, w których miejsce potępionych przyznano Chrystusowi – Najdoskonalszej Ofierze Odkupienia dla zbawienia Świata, zaś najpodlejszemu wrogowi ludzkości i Boga – potępionemu faktycznie demonowi przydzielono rolę i miejsce zwycięzcy – zgodnie ze zwyczajem masońskim „zerżniętą” i odwróconą z obrazów Michała Archanioła depczącego i przebijającego włócznią szatana (smoka) – należne wyłącznie Bogu, lub Jego Świętym.

„I choćbyś do trzeciego nieba wstąpił, to jeszcze możesz być strącony” mówi Pismo Św., ostrzegającymi słowami Apostoła Pawła, mówiąc tym samym, iż jedynym strącającym jest Bóg, którego w żaden sposób „utrącić” nikt nie jest w stanie. Golgota z Matyski przedstawia absurd, jakoby strącony lucyfer ( jego tron pusty jest w niebie) z powrotem mógł „wstąpić” czy wspiąć się na wyżyny światłości, którą jest Chrystus – Bóg, aby ją podeptać!, wbrew wszystkim słowom Pisma Św. np. Św. Jana, że „ciemność światłości świecącej w ciemności – nie ogarnęła” (J 1,5) wbrew słowom Psalmu 110 śpiewanego w Nieszporach, iż wszystkie Chrystusa zuchwałe wrogi, da Pan za podnóżek pod Jego nogi. I cóż mówi Bóg Ojciec do Syna Swego w tym psalmie mesjańskim i królewskim: „Siądź Sobie! Usiądź po Mojej Prawicy, Twoje wszystkie zuchwałe wrogi dam za podnożek pod Twoje nogi…” Mówi: siądź, aż wszystkich Twoich nieprzyjaciół położę pod Twoje stopy, mówi zaś „aż położę” nie ze względu na Siebie, jakoby dopiero zamierzał z kimś się uporać, lub jakoby istniało coś czy ktoś nad kim nie byłby On – Jedyny Bóg, już zwycięzca lecz ze względu na tych wszystkich, którzy jeszcze się zadeklarują bądź okażą Jego wrogami do końca czasów, a których On zna i o których z góry wie, że położy ich pod stopy Mesjasza – Króla – Syna Swego! Można rzec, tylko czeka, ich tam położy!!! Inne bowiem miejsce dla wrogów Boga przez Niego samego nie jest przewidziane!! Syn zatem panuje „siedząc” na tronie niebieskim, – i nie musi nawet „wstawać” by rozprawić się ze swymi wrogami – oto co znaczy być Bogiem!!! wrogowie padają u Jego stóp wbrew swej woli, zaś miłujący Go (przyjaciele) padają z miłości i z miłością. Takiej zaś „opcji” jaką w stacji IX czy XIII przedstawił p. Dźwigaj, ażeby Bóg padł pod demonem nie ma!!! Chrystus umęczony, składający się Ojcu w ofierze za zbawienie świata, nie był przegranym wobec  n i k o g o, ani ludzi, ani tym bardziej demonów, zwyciężał przez Mekę (św. Ambroży), zwyciężał męką, zwyciężał sposobem wybranym i zdecydowanym przez Siebie, zapowiedzianym przez wszystkich proroków, któż więc ośmieli się twierdzić, że wziął „nad Nim górę”?!! „Nie miałbyś żadnej władzy, gdyby ci jej nie dano z góry” rzekł do Piłata, powiedział także, że zostanie „ wydany w ręce ludzi”                         (Łk 9,44). Nie ma zaś słów Pisma, które mówiłyby o wydaniu się demonowi „w ręce”, czy tym bardziej „pod nogi”!!!,  na zdeptanie!!!, pokonanie i zwyciężenie. „Zwycięzca (Bóg w Chrystusie – Baranek) wyruszył (przyjął ciało) by jeszcze zwyciężać”  (Ap 6,2). Będąc i tak niepokonywalnym zwycięzcą, zapragnął przez przyjęcie ludzkiego ciała zwyciężyć przez cierpienie, umęczenie i śmierć tegoż ciała. A kto Mu zabroni, gdy On tak, a nie inaczej zechce?!

„Berło Twej mocy – mówi Bóg – wydam z Syjonu, świat cały padnie u Twego tronu, – tym tronem jest krzyż – a Ty używać będziesz praw swoich, wśród nieprzyjaciół panując Twoich”, Dźwigaj przedstawia całkiem odwrotnie, bo panujących nad Chrystusem nieprzyjaciół!, także dalsze słowa  „Pan przysiągł i żal Mu nie będzie”, „Tyś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Ps 110,4) wykpione są i ośmieszone w całej tej Golgocie, zwłaszcza zaś w stacji IX, która ukazuje rzecz najbardziej niemożliwą zdeptanie i zwyciężenie Chrystusa przez lucyfera!, szatan jest tym, który pada przed Bogiem, w żadnym razie – poza satanizmem – Bóg nie pada przed i pod szatanem !!!!!!!!!, niezależnie od tego, czy jest „odziany w ludzkie ciało”, czy też nie. Syn Boży nie był ograniczony tylko do Swojego Ciała, bo Bóstwa nic nie ogranicza; będąc w ludzkim ciele był też po prawicy Ojca i w łonie Ojca „Jednorodzony Bóg, który jest (cały czas) w łonie Ojca” (J 1,18). Gdyby stacja IX ukazywała prawdę, to lucyfer musiałby wniknąć w łono Ojca, by dosięgnąć tam, zdeptać i pokonać Syna będącego (prócz przyjętego ciała) przede wszystkim Duchem, samym Bogiem. Syn jest w łonie Ojca poza czasem i przestrzenią, bez początku i bez końca. „Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał”, ale przecież nie dał Go lucyferowi, na zdeptanie i pokonanie; dał Go ludziom na ich zbawienie. Oto co Księga Micheasza mówi o nieprzyjaciołach Boga, z których pierwszym jest szatan: „Proch lizać będą jak wąż, jak to, co pełza po ziemi, wyjdą dygocąc z warowni swoich przed Pana, Boga naszego, drżeć będą i lęk odczuwać przed Tobą (Mi 7,17) Czy stacja IX. XIII, III (ukryty z tyłu na drzewie demon) nie są dokładnym zaprzeczeniem Słów Bożych?!, także i tych: z proroctwa Balaama? „Widzę Go (…) wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło. Ono to zmiażdży skronie Moabu, a także czaszki wszystkich synów Seta”. Lb (24,17) Moab to piekło, synowie Seta – demony, Gwiazda z Jakuba – Chrystus! Z całą pewnością p. Dźwigaj nie zna tego wersetu i innych podobnych ,które  najwyraźniej w świecie (jednak nie dla niego) wskazują  KTO komu depcze i rozgniata czaszkę, że nie wspomnę Słów Boga w raju skierowanych do węża i zapowiadających to samo, czyli (rozkwaszenie) zmiażdżenie głowy szatana – węża, przez Przesławnego Potomka Przesławnej Niewiasty. Na Matysce (o zgrozo!) dopuszczono do czci piekło miażdżące Mesjasza, to znaczy dokładną – satanistyczną, – odwrotność Pisma Świętego!

Wielki absurd, wielkie bluźnierstwo nadto i nieodpuszczalny grzech przeciwko Duchowi Świętemu, oddano do kultu nie bacząc na to, że Bóg nie ścierpi zła; tym bardziej; czy może ścierpieć taką zakłamaną fikcję urojonego tryumfu szatana nad Bogiem?!!!

Zapytajmy odkąd to cierpiący Chrystus – tzn. Mesjasz, tzn. Zbawiciel jest już tylko człowiekiem, a Bogiem być przestał?, aby demon mógł Go zwyciężać i deptać!, credo: zstąpił z nieba i przyjął ciało, zatem skoro Bóg przyjął – niejako dodatkowo – Ciało, Bogiem być nie przestał! W wycieńczonym Ciele był Bóg i moc Boża, która ujawniła się Jego Zmartwychwstaniem!    W umęczonym – stojącym, siedzącym lub leżącym – Ciele Chrystusa był Bóg, i była moc Boża nieskończenie wyższa i nieskończenie wyżej „wznosząca się” nad szatanem, który  pod leżącym, stojącym, czy siedzącym Synem Bożym, leży lub robi cokolwiek innego na co Syn Boży mu pozwoli, lecz nie inaczej. Gdzie i kiedy zaś powiedział On, że wyda się szatanowi na podeptanie i zwyciężenie?! Nigdzie i nigdy! Choć jak mówi św. Paweł: „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem”, to nie znaczy, że Bogiem być przestał! „wyruszył jako zwycięzca, by (jeszcze) zwyciężać” (Ap 6,2),  Bogiem będąc, Bogiem nad całym stworzeniem, Bogiem „równym Tobie – jak głosi odnosząc się do Ojca modlitwa Mszy św. z Święta Objawienia – w wiecznej chwale”. Zatem lucyfer i demon w stacji IX i XIII stoją ponad Bogiem i ponad chwałą Boga, wyżsi są zatem od tej chwały, wyżsi od Syna równego Ojcu w chwale. Stacje te zaprzeczają więc chwale Ojca i chwale Syna i temu, że jest ona  p o n a d  każdą, ponad wszelką chwałą istot stworzonych –szczególnie zaś tych potępionych,  piekielnych strąconych, pozbawionych jakiejkolwiek chwały!!! I taki oto – bez chwały najmniejszej demon depcze na Matysce kogo? Pana Chwał!!!  Boga, który z nikim swoją chwałą dzielić się nie będzie, a już najmniej z demonami!!!, depcze, w rzeczywistości zaś leżał zmiażdżony Męką Chrystusa pod Jego Stopami – szkoda, że nie widzą tej duchowej rzeczywistości Jego kapłani. „A Ty używać będziesz praw swoich wśród nieprzyjaciół panując Twoich” – mówi Psalm 110, jakich praw będzie używać, jeśli nie Boskich. „Panować będzie wśród nieprzyjaciół”, „Będzie władał” (Mi 5,2), przy czym nie podano ograniczeń ani wyjątków, bo „uzdrawiał wszystkich, którzy byli pod władzą diabła”  (Dz 10,38), czyż gdyby i On był – jak bezbożnie przedstawia to stacja IX – to by, o tym nie napisano?!! to by tak ważną rzecz przemilczano?!, inni byli, grzesznicy byli pod władzą diabła, lecz nie Chrystus; ani w męce, ani kiedykolwiek indziej – na to mamy świadectwo całego Pisma Świętego! Chrystus powiedział, że wydany zostanie w ręce ludzi (Łk 9,44), a to znaczy też, że w ręce „podobnego Sobie  (Rdz 1,26), bo aż trzy razy podkreślone jest podobieństwo człowieka do Boga Jego słowami: „oto człowiek stał się taki jak My” (Rdz 3,22), natomiast szatan w niczym nie jest podobny do Boga, bo miłość i nienawiść wzajemnie się wykluczają, toteż Jezus powiedział „nic z niego nie ma we Mnie” i gdyby demon był w stanie w czymkolwiek Bogu przeszkodzić, zapanować i zawładnąć choćby iskierką i choćby sekundą, to on byłby bogiem przez duże „B”, tymczasem musi Mu służyć wbrew swej woli, czyż może być większe zniewolenie?, to jedynie robi na co mu Syn, czy Ojciec pozwolą!

„Jako  Bogu cześć oddali”, „wyznajemy Boga w Tobie” – w niemowlęciu Boga wyznawali (królowie, pasterze) i cześć Mu oddali, w niemowlęciu jest Bóg, a w Wykonawcy Boskiego Dzieła Zbawienia czym jest Jego Męka – to już Go nie ma?, to już nie należy uznawać Go Bogiem nad wszystkimi bogami w tym masońskimi?!, że jest udręczony, to kłania się Weronice (stacja VI), kłania demonowi (stacja III) i daje mu się zdeptać i pokonać (stacja IX, XIII, XIV)? Tymczasem Pan Bóg rzekł przeciwko demonowi: „Wzgardzony jesteś ogromnie.  A pycha serca twego zwiodła ciebie, który mieszkasz w jaskiniach skalnych (stacja XIII), który na wysokości założyłeś swoją siedzibę, który mówisz w swoim sercu: „Któż mię strąci na ziemię?” „Choćbyś wzniósł się jak orzeł i choćbyś nawet między gwiazdami założył swoje gniazdo – stamtąd Ja strącę ciebie – wyrocznia Pana” (Ab 3, 3-4). Warto by głębiej wniknąć w powyższe słowa, zwłaszcza autor Golgoty winien to uczynić, wynika z nich bowiem KTO jest strącającym, i na jakich zasadach, a na tych mianowicie, że Bóg jest Bogiem, a szatan nim nie jest; zatem choćby jak orzeł wśród gwiazd zakładał siedzibę – strącony będzie przez Boga; „Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia” (1P 5,5), zatem, choć przyjął ludzkie ciało, które czy śpi, czy leży, czy chodzi, czy siedzi zawsze przecież jest Bogiem, a to oznacza, że jest wywyższonym nad całe stworzenie – z samej Swej Istoty bycia Bogiem, a więc tym Jedynym, którego decyzją, potęgą i władzą wszyscy inni zajmują miejsca jakie Jemu spodoba się im przydzielić, lecz nigdy odwrotnie. „Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili” (1 P 5,6)  „Niech Mi kto sprawi ciernie i głogi! Wypowiem mu wojnę. Raczej niech się uchwyci Mojej opieki i zawrze pokój ze Mną” (Iż 27, 4-5) „wołajcie do Boga, a ten, który dopuścił to na was będzie pamiętał o was” (Ba 4,27) „Albowiem Ten, co zesłał na was zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym” (Ba 4,29). Słowo Boże nie jest tym słowem, które może sobie zostać wypowiedziane bez konsekwencji, ono się dzieje,  ono jest rzeczywistością bliższą lub dalszą, gdy coś zapowiada, lecz nieuchronnością jest – można by rzec – wobec wszystkich, którzy Bogu podlegają, nie ma zaś nikogo i niczego, co by Mu nie podlegało, co byłoby ponad Bogiem (jak głoszą stacje IX i XIII, XIV, III), Gdyby Jezus miał podlegać demonowi w jakiejkolwiek sekundzie Swej Męki, podlegałby mu zawsze, bowiem u Boga nie ma czasu, zatem odtwarzające się Jego cierpienie w każdej Mszy Świętej stanowiłoby wieczność!! Zatem tak naprawdę p. Dźwigaj ogłasza z Matyski, że Bogiem jest szatan, a nie Chrystus!  „Mocni w wierze  przeciwstawcie się diabłu” (1P 5,9) nakazuje nam  św. Piotr – opoka. Czy przeciwstawienie się diabłu jest nakazem dotyczącym tylko uczniów Chrystusa, a nie mającym wzoru w swoim Mistrzu i Nauczycielu?! On pierwszy przeciwstawił się pokusom demona na pustyni, odrzucając proponowane bogactwa i zaszczyty, za to wierny postanowieniom Ojca, wziął krzyż, Swój Ołtarz i poszedł  na nim umrzeć, żeby zbawić ludzi.

Złe duchy poddawały się uczniom Zbawiciela, a cóż dopiero Jemu samemu? Skoro zaś poddawały się uczniom (Łk 10,20) to nad samym Chrystusem miałyby wziąć górę?!!  „Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie” (Łk 10,20). Zatem, to łatwa rzecz była, bo nie warta radości dla 72 uczniów Chrystusa podeptać diabła, zaś On sam miałby być – ich Mistrz i Nauczyciel – podeptany i pokonany przez lucyfera?, w ten sposób Golgota udowadnia nam bezsens Ewangelii!!! W sytuacjach, kiedy Bóg niszczył zło nawet się go nie dotykał (potop, Sodoma, Gomora), czy zło zatem może Go dotknąć, podeptać, zwyciężyć? Także słudzy Boga – zła nawet nie dotykali, depcząc je (Dawid zabił Goliata na odległość), zaś Jezus – Największy spośród Sług Bożych – miałby być przez diabła podeptany i zwyciężony, o Nim mówi przecież prorok Izajasz, że „wyrośnie bardzo, wywyższy się”.

We wspomnienie św. Antoniego opata – słynnego pustelnika, pogromcy złych duchów, Kościół prosi Boga: „abyśmy umocnieni Najświętszym Sakramentem pokonywali zasadzki złych duchów” – istnieje zatem pytanie: czy umocnieni Najświętszym Sakramentem możemy pokonywać złe duchy, zaś On Sam osobiście– Chrystus –będąc Najistotniejszą Istotą tegoż Sakramentu – dał im się pokonać (jak twierdzi p. Dźwigaj i jego wyznawcy)? Bezsens tej Golgoty odsłania się nam na każdym kroku: i tak np. Maryja obleczona w słońce – tzn. obleczona w Boga – a księżyc pod Jej stopami, który symbolizuje szatana, czyli zło pokonane przez Niewiastę; Maryja jako sam człowiek depcze i pokonuje szatana, a co dopiero Chrystus i człowiek i Bóg, w takim samym stopniu Bóg, jak Ojciec i On miałby być zdeptany i pokonany! Poza tym, Ta, co Go zrodziła – czym właśnie szatana pokonała, miałaby Go zrodzić tylko po to, ażeby szatan mógł i miał sposobność Go pokonać i zdeptać w dorosłym życiu. Maryja pokonuje demona rodząc Jezusa, On zaś po to się rodzi, ażeby potem pokazać światu władzę demona nad Sobą?! Niedorzeczność!!!

W największym stopniu zatem nie do pomyślenia jest w świetle Pisma Świętego – sytuacja, którą nam prawie w każdej swej stacji p. Dźwigaj „zaserwował” do czci!

W święto Objawienia Kościół mówi o Chrystusie: iż „równy Ojcu w wiecznej chwale ukazał się nam jako prawdziwy człowiek”, jakim to sposobem równego Ojcu może sobie demon deptać i strącać i zwyciężać?!!! – zapytujemy zgodnie z przekazanymi nam przez Episkopat Polski kompetencjami!

Kolęd p. Dźwigaj, póki co, jeszcze nie zdążył zepsuć więc póki co: „wyznajemy Boga w Tobie, coś się narodził tej nocy, by nas wyrwać z czarta mocy”, Jezus wyrywa nas z czarta mocy!!!, zaś Dźwigaj Jezusa – Boga wydaje i poddaje czartowej mocy!!! Wydźwignął czartowską moc Dźwigaj nad Boga, zaś Jego samego – Świętość i Moc Najwyższą strącił pod „nogi” przeklętego!!! Rzecz niesłychana!, w dwu tysiącletniej historii chrześcijaństwa; czy ma się ono upodobnić do satanizmu? Szatan zmuszony jest czcić i słuchać Boga wbrew swej woli, żeby zaś miał nad Nim panować – to nie mieści się w głowie!!!, jak nie mieści mi się milczenie i obojętność kapłanów i biskupów wobec takiej potworności! Przeklęty i strącony – wywyższony, zaś Najwyższy strącony i zwyciężony!!! Przeklęty przez Boga objął nad Nim panowanie i zwycięstwo! Jakżesz to oczywista masońsko – satanistyczna zamiana miejsc, która jednak nie powinna nigdy, przenigdy zaistnieć i być akceptowana na łonie Kościoła! Podnóżek nóg Boga wywyższony, wystawiony i depczący PANA NIEBIOS – to prawdziwy tytuł stacji dźwigajowych.

Czy utraciły dziś ważność i zrozumienie Słowa Pisma Świętego, że wszystko jest Chrystusowi poddane z wyjątkiem Tego, który Mu wszystko podał, tj. Ojca Niebieskiego?, przy czym Apostoł nie zastrzega, jakoby istniały jakiekolwiek bądź wyjątki, co do czasu, miejsca, osób, bytów, które by Mu nie były poddane, np. chwilowo – w momencie męki, lub z tego poddania w jakikolwiek bądź sposób wyłączone. Czy krzyż, Krew i Męka Pana, nie są już tym właśnie co zwycięża wszelkiego bez wyjątku demona? Czy Droga krzyżowa nie została podjęta przez Drugą Osobę Boską po to, aby oprócz zbawienia stać się dla nas wzorem i przykładem, jak pokonać szatana i nie ulec grzechowi nawet w najtrudniejszym życiowym położeniu?!  Czyż nie na niej właśnie – na drodze niesienia krzyża – a nie na jakiejś innej drodze polecił i nakazał nam się naśladować? Czy zatem poleca Swoim wyznawcom – chrześcijanom, tak marną drogę, na której niechybnie sponiewiera, zdepcze i zwycięży nas szatan?

Dotąd myślałam, że chrzest – czyli zanurzenie się w śmierci Chrystusa i Jego Krzyż, a przez to moc Trójcy Świętej ratuje mnie i wyzwala zupełnie i całkowicie od szatana! Tymczasem z Golgoty p. Dźwigaja wynika, że naśladując Chrystusa doznamy nie tylko sponiewierania przez diabła i wszelkich innych klęsk, lecz ostatecznie skończymy bezradni w grobie – piekle, co autor wyraził posługując się symboliką starotestamentalną.

A skoro też chrzest jest dla wierzących uczestnictwem w śmierci Chrystusa, to jeśli Jego zabija szatan, ich także! – najwyraźniej – podczas każdego chrztu musi zabijać, zatem chrzest święty nie byłby niczym innym jak tylko poddaniem się zabiciu przez szatana! Ten absurd logicznie wypływa z matyskowej Golgoty i twierdzenia, że Jezusa zabija szatan. Tymczasem uczestnictwo w śmierci Chrystusa oznacza uczestnictwo w śmierci dla grzechu, ta zaś jest życiem duszy w Bogu.

Czy Jezus pod nogą lucyfera jest jeszcze i może wciąż być i Prawdą i Życiem i Drogą do Ojca?, bo wg stacji IX ta Prawda, to Życie i ta Droga służą lucyferowi do podeptania. Czy Droga do Ojca prowadzi „prosto” pod diabelskie kopyta?, droga powrotu w ramiona Ojca Niebieskiego jest drogą zmiażdżenia i zabicia od lucyfera? Czy w takim razie nie jest to kolejna odsłona wypędzenia z raju, nie zaś powrót do niego przez Chrystusa!, nazwanego przecież Drogą i Bramą do Ojca?

Czy wreszcie przyjdą tu na myśl Jego słowa: „Ja Jestem światłością świata, kto idzie za Mną będzie miał światło życia”. Czy to światło życia może być pod depczącym demonem?, mówi też Chrystus „kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności”: po 1-sze nie powiedział, że z wyjątkiem krzyżowej drogi, jakoby na niej panowały ciemności, lecz, że zawsze kto idzie za Nim, z krzyżem swoim, nie będzie chodził w ciemności i będzie miał światło życia. Apropos, tak na marginesie trudno tu nie wspomnąć niefortunnej sentencji, którą zaproponowano, na miniony adwent, odnosząc ją do wielu świętych, jakoby:  „poszli w ciemno za światłem”. Otóż śmiem twierdzić, iż iść w ciemno za Chrystusem to rzecz całkiem niemożliwa z powodu słów, które wypowiedział, a które przytoczono wyżej. Sentencja ta jest zaprzeczeniem obietnicy Chrystusa, że każdy kto za Nim idzie  nie będzie chodził w ciemności i będzie miał światło życia! Co to się dzieje? Słowa Boże – znaczy Święte Słowa, znaczy Słowa dające życie („Słowo Boże jest duchem i życiem”) znudziły się , że „trzeba” je wypaczać, a może jest to kolejne masońskie odwrócenie i zaprzeczenie temu, co z ust Bożych wyszło, a co jest ulubionym zajęciem przewrotnych. Sentencja ta dodatkowo zyskuje jeszcze na swym fatalnym znaczeniu, przez to, że zastosowana została w okresie liturgicznym charakteryzującym się wyczekiwaniem na przyjście: „światłości prawdziwej”      (J 1,9), to znaczy Chrystusa. Skoro zaś jest On „światłością prawdziwą”, to z logiki wynika, że idąc za Nim, nie można iść w ciemno!, zwłaszcza po tym, jak światłość Ta przyszła już na świat (najwyraźniej nie wszyscy jeszcze zdążyli to zauważyć) i zwłaszcza też, dlatego, że: „oświeca, – ona – każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9), zatem najwyraźniej są tacy, którzy innym niż tej prawdziwej światłości, pozwalają się „oświecać” i stąd chodzą w ciemności. Wracając zaś do przerwanego tematu; po 2-gie: powiedzmy, że idę za Chrystusem, a że sługa tam będzie, gdzie Pan jego, zatem wyobrażam sobie, że idąc za Jezusem nieuchronnie muszę (wg Dźwigaja) polec pod kopytami demona; pomijając fakt – że to straszliwa perspektywa, zastanawiam się czy chociaż tam jest „widno” – przecież mam obiecane Bożym Słowem, że idąc za Jezusem nie będę chodziła w ciemności – czy może być „jasno” pod kopytami diabła?!,  czyż zwłaszcza IX-ta i XIII-ta stacja nie są najokrutniejszym z możliwych szyderstw z tych Słów Bożych?! Czym jeśli nie straszliwym  p o ś m i e w i s k i e m  stają się te Słowa Boga wobec tej Golgoty?

Czyż w Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata nie wyznaje Kościół święty Jezusa Swym Panem, Królem i Władcą?! Zatem – jak to możliwe by przyjmował na swoje łono tę dźwigajową golgotę, która ogłasza, że Wódz poległ pod demonem i jest przez lucyfera pokonany! Władca zwyciężony, Król zdegradowany do poziomu piekła! Czy Chrystus Władca Nieba i ziemi – przecież wichry, wody, morze, drzewa, ludzie i wszelkie duchy, w tym także demony były mu posłuszne (do czasu tej Golgoty na Matysce!) – najpierw  poległ pod szatanem, a dopiero potem go zwyciężył?! Nawet jeśli chodzi o ziemskie walki i zmagania trudno zrozumieć taką sytuację, a cóż dopiera, gdy ona dotyczy Boskiej  władzy i panowania, która nie jest, bo być nie może absolutnie przez nikogo i nic uszczuplona, a tym bardziej unicestwiona.

Jeżeli obrońcy tej Golgoty twierdzą, że Chrystus – Bóg podczas Swej Męki i na krzyżu został przez szatana pokonany, zabity i zwyciężony, a dopiero gdy zmartwychwstał zwyciężył szatana, to pytam, jaka – w takim razie jest różnica pomiędzy drzewem w raju, a drzewem krzyża – skoro tak na jednym jak i na drugim zwyciężył szatan?

Z rozumowania, że szatan zabija i zwycięża Chrystusa na jego Drodze Krzyżowej wynika, jakoby Syn Boży – Druga Osoba Trójcy Świętej – tylko po to przyjmował ciało z Maryi Dziewicy i narodził się człowiekiem, ażeby pokazać potęgę i panowanie nad Sobą – Bogiem, strąconego wcześniej lucyfera i innych diabłów!, jeżeli Chrystus pokonał diabła dopiero Swoim zmartwychwstaniem, – a nie właśnie męką i śmiercią na krzyżu, – to przelana właśnie Jego Krew nie ma mocy odkupienia, lecz dopiero zmartwychwstanie ją ma. Zatem Msza Święta, ponowienie odkupieńczej ofiary Chrystusa i Jego Słowa „To czyńcie na Moją pamiątkę” tracą sens istnienia. I jeżeli dopiero zmartwychwstanie Pana pokonuje i zwycięża szatana, to dlaczego w Prefacjach Mszy Świętej o Męczennikach Kościół ogłasza ich zwycięstwo – jako, że przelali krew dla chwały Boga na wzór Chrystusa – skoro oni jeszcze nie zmartwychwstali?? Dlaczego to samo, a mianowicie: cierpienie i oddanie życia dla chwały Bożej, w odniesieniu do męczenników poczytuje im się jako ich zwycięstwo nad złym duchem, zaś w odniesieniu do Chrystusa poczytuje Mu się za przegraną z diabłem?, skoro jest On wzorem dla nich wszystkich i oni „tylko” Go naśladują? Jeśli to nie śmierć na krzyżu, a zmartwychwstanie zwyciężyło i pokonało szatana, to dlaczego zasłona przybytku rozdarła się od góry do dołu, natychmiast po skonaniu Chrystusa, powinno zaś było stać się to dopiero po Jego zmartwychwstaniu. Także po nim dopiero powinien był Pan nasz zstępując do otchłani uwolnić (z niej) dusze, a nie jak zrobił to spoczywając ciałem w grobie, zaraz po Swojej śmierci, z czego wyraźnie widać, że to śmierć będąca okupem za grzechy jest zwycięstwem nad piekłem, a nie zmartwychwstanie, które stanowi uwierzytelnienie Chrystusowej Boskości i jest Boską pieczęcią, która to zwycięstwo i zapłatę za ludzki grzech  przypieczętowuje i potwierdza („Apologetyka w zarysie” ks. St. Bartynowskiego).

W ciągu całego ziemskiego życia Jezus panował samym tylko Swoim Słowem i Imieniem  – w Twoje Imię, złe duchy nam się poddają – nad wszystkimi demonami, zaś gdy miał wrócić do Ojca i dokonać zbawienia ludzi, to miałby dać mu się pokonać, skoro nie przyszedł po co innego, jak tylko po to by uwolnić człowieka od jego wpływu? Czy to miałoby sens? Znaczyłoby, iż zbawił ludzi od szatana, sam nie mogąc się od niego zbawić?!! Czy pokonany przez wroga – szatana, może przez ten fakt bycia pokonanym i zwyciężonym, uwolnić wszystkich innych, którzy (już) wcześniej dostali się do niewoli i pod panowanie tego samego zwycięzcy?! Jeżeli szatan zwycięża na drodze krzyżowej, to mamy do czynienia z powtórką z raju, a nie z przezwyciężeniem i naprawą tamtej sytuacji! Chrystus zbawił ludzi przez to iż pokonał – w każdej bez wyjątku sytuacji Swego ziemskiego życia – diabła, a nie, że dał mu się pokonać! Szatan raz na krzyżu pokonany, jest odtąd zawsze już przez krzyż Chrystusa, nie zaś przez chorągiew zmartwychwstania – mocą tamtego właśnie Wielkopiątkowego, pierwszego zwycięstwa – pokonywany!!! Gdyby tak nie było, to jaki sens miałby cud, który zmienił losy ludzkości i zapoczątkował wielki tryumf chrześcijaństwa, w 312 roku; kiedy to cesarz Konstantyn 27 października, dzień przed bitwą o Rzym miał wizję, w której ujrzał na niebie znak krzyża i usłyszał „w tym znaku zwyciężysz”?! Jaki sens miałoby także błogosławienie znakiem krzyża, gdyby na nim Chrystus został pokonany przez diabła?!, i czy błogosławieństwo nie jest odwrotnością, wyrzuceniem i wyeliminowaniem właśnie przekleństwa – domeny stanu i obecności diabła? Czyż w każdy Wielki Piątek, nie słyszymy słów: „a szatan, który na drzewie (w raju) zwyciężył, również na drzewie (krzyża) został pokonany”! Skoro zaś na drzewie krzyża szatan został pokonany, to nie mógł być zwycięzcą podczas jego niesienia czy upadku w wyniku wyczerpania sił fizycznych pod jego ciężarem?! Zatem stacja IX-ta jest bluźniercza i nieprawdziwa! Czy można czcić kłamstwo w ogóle, a  tym bardziej kłamstwo sprzeciwiające się Bogu?!, kłamstwo o Bogu! i próżno tu zasłaniać się tzw. interpretacją autora; czy jakakolwiek interpretacja – może stać ponad Bożymi prawdami i Bożymi objawieniami?, w dokumentach soborowych czytamy (list I), że nie wolno nikomu tworzyć interpretacji niezgodnej z Pismem Św. i z nauką Kościoła. Totalne kłamstwo wystawiono na tej nieszczęsnej górze Matysce! Bo czy duch ma materię, substancję by deptać, lub zabijać – tę herezję manichejską zwalczał już św. Augustyn. To zawsze człowiek niszczy i zabija wybierając w swym wnętrzu zło, a nie dobro, czyż prawdy tej nie wyraża nawet znana piosenka „Dziwny jest ten świat ” słowami, że nadszedł czas – nienawiść zniszczyć w sobie!  W sobie, nie w szatanie!, nie można też przypisywać diabłu wszelkiego zła, bo poza kuszeniem do zła, ma on ściśle przez Boga ograniczone możliwości! Komu Bóg dał przykazania: nie będziesz czynił tego lub tamtego! szatanowi?, czy człowiekowi!, zatem ktoś spał na wykładach z teologii i historii Kościoła skoro pozwala, a nie sprzeciwia się czci herezji manicheizmu w stacjach tej Golgoty. Manicheizm odżył dziś na wielką skalę i jest bardzo popularny w filmach fikcyjnych, gdzie uosobione zło prowadzi walkę z dobrem, ale to nie powód, ażeby komiksy zrzynać i przenosić na grunt historii zbawienia zniekształcając przy tym i zakłamując obraz Boga!!! Należy wspomnieć, że autor nie przyznaje się już do swojego zakłamującego i niszczącego chrześcijaństwo „dzieła”, na rozbudowanej bowiem jego stronie internetowej próżno szukać choćby jednej stacji tej Golgoty; a przecież jeszcze nie tak dawno na łamach antykościelnej gazety „Nie” chlubiąc się nimi, ogłaszał, że wykonał ją na tysiąclecia!,  tymczasem nie minęły zaledwie 3 lata, a on już nie przyznaje się do swego „dziecka”, które zrodził w 5-letnim wysiłku. W miejsce jakiejkolwiek wzmianki o wykonaniu, – którejkolwiek ze stacji tej nieszczęsnej „golgoty” znajdujemy – na jego stronie internetowej wypowiedź własną autora, co do jego priorytetów w wykonywaniu swojego zawodu rzeźbiarza, a mianowicie, cytuję: „ analizując sztukę XX wieku – pisze p. Dźwigaj, czasem trzeba przejść przez zło, wpaść, nawet w nim się zanurzyć, tylko po to, by po tym „katarzis” (słowo „katrzis” – znaczy: zagrożenie) ostrzej zobaczyć; jest to horyzont ponadczasowości i aby do niego dotrzeć należy szukać zupełnie innych „track’ów”, (track z angielskiego: ścieżka, trakt). Doprawdy jaśniej już nie było można podsumować tej Golgoty, której wyznaczył inną niż ewangeliczna, bo ścieżkę lewej ręki, zatem winszujemy autorowi, że w zaledwie dwóch zdaniach ujął, to co obrońcom wiary zajmuje wiele stronic w konfrontacji z Pismem Świętym i dogmatyką w zarysie! Wykonawszy ten „katarzis” na Matysce, pozwolił im (a jakże) ostrzej zobaczyć ówczesny stan świadomości i tożsamości chrześcijańskiej, a raczej ruiny tegoż stanu!!! Zatem, ta Golgota była dla autora – jak sam wyznaje – jedynie „tack’iem” do zgłębienia zła!!!  a my mamy to czcić ?!!, „ścieżka” tej drogi posłużyła mu do zła, a nam posłużyć ma do dobra?, zanurzył w złu i zdeptał posługując się szatanem nieskończenie świętego Boga, Świętego Świętych.

Istotą kultu jest złożenie Bogu ofiary. Jak więc możliwe, ażeby złożenie się Syna Bożego w ofierze Ojcu Niebieskiemu przeinterpretować na zabijanie Go przez szatana, na którą to interpretację nie daje najmniejszych – ani nawet jednym słowem – podstaw, całe Pismo Święte – tak Stary jak i Nowy Testament – nadto Katechizm Kościoła Katolickiego, apologetyka, dogmatyka i nauka Kościoła Katolickiego, jednoznacznie i jednogłośnie odpowiedzialność za śmierć Chrystusa przypisują wyborowi wolnej woli człowieka.

Skąd więc przyzwolenie biskupa na kult stacji dźwigajowych?

Używane nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat w Kościele określenie: Świętej Ofiary (Chrystusa), już z samej swej nazwy wyklucza demona, który – z samej istoty swej jest „nie święty”, jest zaprzeczeniem – odwrotnością świętości, i ma nieprzepartą i utrwaloną na zawsze do niej odrazę!, ucieka od wszystkiego co święte, bo świętość go boli, rani, dręczy, parzy, zatem dla „własnego dobra” ucieka od niej jak najdalej się da – to wręcz najcharakterystyczniejsza specyfika demona wszelkiej maści, uchronić się od chociażby kropelki święconej wody, a cóż dopiero zbliżać się do takiej Świętości, jaką jest Syn Boży, rzucać się na Nią i Ją zabijać! Czyż Bóg – wcielony ma mniej mocy niż jedna kropla święconej wody?!  Bardzo nisko p. Dźwigaj wycenił Chrystusa! Po dwudziestu wiekach „cena” Mesjasza aż tak spadła? Z 30 srebrników poniżej jednej kropli święconej wody?! Zatem, jeśli według heretyków – szatan zabił Chrystusa na Kalwarii, musi to też robić codziennie miliony razy!!! we wszystkich Mszach Świętych, na całym świecie, bo każda Msza Święta jest pamiątką i wiernym choć bezkrwawym odtworzeniem Męki i śmierci Chrystusa nieustannie ponawianym na wszystkich ołtarzach świata! Wobec „dźwigajowej teologii” musimy zapytać: kim zatem jest kapłan dokonujący obrzędu Mszy Świętej? Zgodnie z nauką wiary działa on w zastępstwie Chrystusa, ofiarowującego się Ojcu Niebieskiemu, zaś „logika” herezji twierdzącej, że szatan zabija Chrystusa, wymaga niestety stwierdzenia, że kapłan zastępuje szatana i działa w jego imieniu!, z czego znów wynika, że Msza Święta, już nie jest Święta!  i sprawuje ją szatan! Oto do czego dochodzimy!

Istotą kultu jest złożenie Bogu ofiary uwielbienia, dziękczynienia lub przebłagania, takiego kultu zażądał i żąda Bóg, nie szatan. Czy szatan miałby zabijać Jezusa po to, ażeby Bogu składać jaki hołd? uwielbienia, dziękczynienia czy przebłagania?, poza tym, że jest on jak najdalszy od złożenia Bogu jakiejkolwiek czci!

We Mszy Świętej padają słowa zwrócone do Boga Ojca: „przyjmij tę Ofiarę uwielbienia” którą jest Chrystus, Bóg Syn, bowiem godnie uwielbić Boga może tylko Bóg! Dlatego liczne ofiary Starego Przymierza, zastąpiła jedna doskonała ofiara Chrystusa, doskonała dlatego, że Boska, sam Bóg – Syn – uwielbia, wynagradza i dziękuje Bogu – Ojcu. Jeżeli przyjąć, że Chrystusa zabił szatan, to jak w tym kontekście rozumieć Ofiarę uwielbienia?! Czy jest to uwielbienie szatana dla Boga Ojca, że zabija Jego Syna, czy może na tym polega uwielbienie Ojca, że daje On Syna szatanowi na zdeptanie, zabicie, czy może Syn uwielbia Ojca przez to, że daje się zdeptać i zabić przez szatana? „Uczynił wzniosłe rzeczy – czy to ma na myśli Izajasz 12,5, czy wzniosłą rzeczą jest dać się zabić szatanowi, czy lucyferowi podeptać?!, skoro nie oznacza to niczego innego jak tylko popełnienie grzechu?!, a jeśli tak, to Ofiara Święta już nie jest Święta i Msza Święta, zamienia się w grzech i w czarną mszę satanistyczną!

„Bóg tak umiłował świat, że dał Syna Swego Jednorodzonego” lecz nie powiedziano, że: dał Go szatanowi na zdeptanie i zabicie, czy na drogę dla podeptania przez diabły i wrzucenia do piekła – jak to „przechodząc przez zło, wpadając, a nawet się w nim zanurzając” – przedstawił Dźwigaj! (jeśli sam koniecznie chce się zanurzać, to jego sprawa i wybór jego wolnej woli, lecz, że zanurza w piekle Chrystusa robiąc na złość nieświadomym niczego chrześcijanom, to już przestępstwo!!!). Dał Go na Ofiarę Czystą, Świętą i Nieskalaną. Dał, aby zadośćuczynił zgodnie z Prawem, które Sam najpierw ustanowił, zgodnie z Prawem Przymierza między Sobą a człowiekiem, a nie między Sobą a szatanem i człowiekiem! „Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela (LXX: „twoich nieprzyjaciół”) król Izraela, Pan jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego” (So 3,14) , „Mocarz- On zbawi” (So 3,17).

Stacja IX i inne kpią sobie z tych słów, jak i z całego Pisma Św., ponieważ patrząc na nie myśli się tak: usunął nieprzyjaciela szatana?, nie będę bać się złego?, a to w jaki sposób, skoro Sam dał mu się pokonać, leży żywy – bezsilny pod lucyferem i bezsilny – martwy pod skrzydłami innego demona, zatem tym bardziej będę bać się złego, skoro nawet Bóg – wcielony, nie dał rady i poległ pod jego nogami!

Chcąc przyjąć tę Golgotę jako słuszną i prawdziwą i godną poświęcenia do kultu Chrystusowego musicie podeptać – wzorem lucyfera ze stacji IX –całe Pismo Święte, Stary i Nowy Testament, nadto liturgię Mszy Świętych wraz modlitwami i litaniami i nabożeństwami, KKK, wszystkie prawdy wiary, słowem Boga całego w Trójcy Świętej Jedynego!, innej opcji nie ma!!! Bo po co na przykład, zaś tych przykładów znajduję nieograniczone tysiące!!!, Księga Przysłów mówi: „życie i śmierć są w mocy języka”- zatem wystarcza już sam język, nie potrzeba szatana, albo po co mówi Pan: „Ja zabijam i Ja Sam ożywiam” (Pwt 32,39), albo po co śpiewamy w „Glorii” o Chrystusie „Tylko Tyś najwyższy, tylko tyś jest Panem”, i nie śpiewa się to jedynie Bogu jako Drugiej Osobie Boskiej, lecz Jezusowi – Chrystusowi, zatem i Bogu i Człowiekowi, który cierpiał i niósł krzyż; po co to śpiewamy, skoro potem każe nam się czcić wyższego, postawionego nad Nim demona, który w stacji IX i XIII jest panem absolutnym skoro Jezusa ma pod nogami! Jako się rzekło, na wstępie i przy tytule, mam bardzo wiele pytań, przez które bardzo się staram, lecz  nijak zrozumieć ani nawet dojść do wyobrażenia zrozumienia nie mogę, jak mianowicie duchowni Kościoła katolickiego (a nie masońskiego i heretyckiego) doszli do przyznania p. Dźwigajowi jakiejkolwiek (choćby najmniejszej) racji i poświęcenia jego wyrobów sztuki nie sakralnej, albowiem sakralność zakłada świętość, a nie jej podeptanie i niszczenie. Zatem śmiem twierdzić, iż pod nogami diabła żadna, ale to żadna Święta Ofiara dokonać się – z czystej logiki – nie mogła; Pismo Święte, natchnione i Objawione, z którym sam Bóg się utożsamia też nic takiego nie mówi, owszem wszystko co mówi, mówi przeciw tej Golgocie, jej autorowi i jej wyznawcom, którzy nie tylko godzą się z szyderczym bluźnieniem Bogu, lecz czcząc tym samym je wyznają!          Nie drażni ich ta tragiczna zamiana: Chrystusa, który jest Bramą Zbawienia, Drogą Życia – samym ŻYCIEM  I  PRAWDĄ, Drogą powrotu do Ojca i wiecznej szczęśliwości, na: „drogę” do zdeptania dla lucyfera!!!, nie drażni i nie boli ich widok zdeptanego Świętego nad Świętymi (Tedeum) zdeptanej Świętości Jego Boskiego Wcielenia, Jego Najczystszej Ofiary i Jego Najchwalebniejszego Kapłaństwa!!!, czyli podeptanie Boskiego Dzieła Zbawienia i Odkupienia ludzkości. Czyż mogą się jeszcze mienić chrześcijanami ci, którzy czczą podeptanie Syna Bożego?!, kłaniają się i przyklękają przed zdeptaniem NAJŚWIĘTSZEGO BOGA, czyli istoty i sensu swej wiary!!! Sensowne myślenie nie jest mocną stroną dzisiejszego pokolenia, co jako brak rozumu, jeden z kardynałów wskazał ostatnio na główną przyczynę zaniku wiary!!! Skoro ani całe Pismo Święte, ani Ewangelia, ani Apostołowie, ani sam Chrystus, ani obowiązujący w Kościele jego Katechizm nigdzie nie mówią, że zabija Go szatan, to kto jeśli nie heretyk ośmiela się tak twierdzić??! Jeden z uczniów Kleofas w drodze do Emaus powiedział do Chrystusa: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych stało (…) jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go (Jezusa) na śmierć i ukrzyżowali”, (Łk 24,18-20). W mowach św. Piotra przy Zesłaniu Ducha Świętego są te same słowa, Chrystus we wszystkich czterech Ewangeliach mówi, że zostanie wydany w ręce ludzi, w ręce grzeszników i że „ci (oni) Go zabiją” (list I); „Krew Jego na nas i na nasze syny” – tymi słowami lud podburzony przez arcykapłanów przeciwko Jezusowi, przyjął na siebie odpowiedzialność za śmierć Mesjasza, a  wręcz jej się domagał wobec Piłata, który przeciwnie, chciał – umywając ręce – od niej się zwolnić! Anioł w pustym grobie mówi do niewiast: zmartwychwstał jak powiedział”, lecz gdzie powiedział – niech zwolennicy tej golgoty wskażą takie słowa! – że będzie cierpiał i zostanie zdeptany i zabity przez demona! Nie ma takich słów wcale, nie ma też żadnych postaw w Świętym Objawieniu, które posłużyć by mogły do skonstruowania przedstawień tej Golgoty. Jeżeli ktoś myśli, że szatan zabijał Jezusa, co choć nie jest to niczym innym jak tylko wyrazem manicheizmu, to jednak mielibyśmy (w tym myśleniu) ofiarę (ale już nie „Czystą” i nie „Niepokalaną Ofiarę Pojednania” jak głosi prefacja z Mszy Św. w Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, bo „zabicie przez szatana” oznacza stan grzechu ciężkiego), lecz nie mamy wcale Jezusa – kapłana! i to Najwyższego, Jedynego Kapłana, jak wyznaje Go nasza Matka Kościół Święty! W obliczu herezji logika zawsze się zagotowywuje; i tak, trzeba znów zapytać, co się dzieje z kapłaństwem Chrystusa, jeśli zabija Go szatan! Czy szatan jest kapłanem?, nie dość, że nim jest, to jest jeszcze „wyższym” od Najwyższego Kapłana Chrystusa? Czy Bóg w Starym Przymierzu – powołał kapłanów, którzy byli szatanami, lub szatanów, którzy byli kapłanami do składania ofiar?, Chrystus zaś był i Ofiarą i Kapłanem na „wzór” tamtego kapłaństwa i tamtych ofiar,  jako n a j d o s k o n a l s z a  – Bogu miła Ofiara i Kapłan. Czy tamci kapłani byli szatanami, czy też się nimi stawali zabijając ofiarę – baranka! Przy tym składana ofiara,  k o m u  i za co była składana?!, przecież działo się to z woli i wymagania Boga!, a nie szatana?! Czyż to szatan w liturgicznych szatach kapłana pomyślanych przez Boga i z rozkazu Boga – zabijał baranki w świątyni? Czy zabijał je na ofiarę przeciw szatanowi, gdyż taki był Boży nakaz!, że odbywało się to na ofiarę wynagradzającą za grzech, tzn. za posłuszeństwo szatanowi, a nieposłuszeństwo Bogu!? Czy zatem szatan wynagradzał Bogu, czyli się nawracał, czy też sługa Boga – kapłan wynagradzał za człowieka, który uległ złemu?, pytania rodzą pytania absurdalne, lecz wynikające z omawianej herezji. Jeden z dogmatów wiary mówi, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze”. Jeśli ktoś twierdzi, że szatan zabił Chrystusa, to twierdzi tym samym, że szatan wymierzył Mu tę karę za grzechy ludzkości, co oznaczałoby, że Jezus został „ukarany” przez szatana – a to z kolei oznacza, że demon ma „prawo” do stanowienia prawa!!!, czyli jest bogiem!!! Tymczasem Chrystus umarł za winy nas wszystkich, na podstawie – Boskiego prawa i z Boskiego ustanowienia już w raju „jeżeli zjecie – pomrzecie”, że za grzech należy się śmierć, i taka kara wymierzana była przez Mojżesza, kapłanów i proroków z rozkazu Boga, a nie szatana!! Izajasz mówi: „Chłostanego przez Boga”. Niepodobna także przyjąć tej niby interpretacji, jakoby potępiony duch mógł deptać Syna Bożego, także z wielu innych względów. Bo cóż znaczy potępiony, jeśli nie wyrzucony na zewnątrz Boskiej Obecności, oddzielony od niej, odtrącony. Jak przebywający „na zewnątrz” w ciemności, bo odrzucony przez Boga, duch nieczysty „dał radę”, mógł czy przemógł tę niemożność absolutną, ażeby zdeptać i zabijać, przebywającego w Boskiej światłości, i będącego samą Boską Obecnością Chrystusa?, skoro pomiędzy niebem a piekłem jest przepaść nie do pokonania, o czym dowiadujemy się z przypowieści o Łazarzu, gdzie Abraham mówi do bogacza: między wami a nami jest przepaść niemożliwa do pokonania. Nie można na rzeczywistości duchowe nakładać wyobrażeń materialno przestrzennych, gdzie mogłoby zaistnieć takie podeptanie; w Chrystusie cierpiącym, czy stał, czy leżał, czy klęczał była „pełnia Bóstwa” (św. Paweł), które było i w Jego Ciele i zasiadało po prawicy Ojca i było wszędzie; jakimże sposobem więc demon mógłby Go zdeptać?!!, bowiem ani Boskości ani też Ciała, Jej naczynia zdeptać nie było dla diabła możliwe, albowiem boskość Bóstwa panuje nad wszystkimi i zawsze, bez jakiegokolwiek bądź wyjątku, Jej  światłość panuje nad wszelką ciemnością. Demon zaś oddzielony i wyrzucony na zewnątrz Boga na zawsze, ciała nie posiada, ażeby nim, to   ciało, które Bóg przyjął mógł podeptać. Bóg wcielony dostępny był ludzkim działaniom dobrym lub złym. „Syn został nam dany”, Imię Jego – Emanuel znaczy „Bóg z nami”, „Bóg tak umiłował świat, że Jednorodzonego Syna dał”, dał człowiekowi nie powiedziano, że dał szatanowi do zabicia, zdeptania, czy czegokolwiek! „Przyjmując ludzką naturę objawił chwałę Swej Boskości” modlitwa nieszporów (IV niedzieli adwentu). Czy szatan będący ciemnością mógł wtargnąć w światłość, by Ją podeptać; szatan i Bóg to rzeczywistości duchowe odrębne „a światłość w ciemności świeci, i ciemność jej nie ogarnęła” niestykalne („nic z niego nie ma we Mnie” – powiedział Chrystus o diable); tylko materialna substancja mogłaby podeptać inną, materialną substancję, lecz ani Ewangelia, ani tradycja (nabożeństwa, Gorzkie Żale) nic nie mówią, by ktokolwiek deptał Chrystusa na Jego Drodze Krzyżowej, wszak wszyscy chcieli, ażeby doszedł na miejsce ukrzyżowania, a nie umarł na drodze! Najnowsze badania Całunu Turyńskiego wykazały ślady aragonitu (minerału skalnego okolic Jerozolimy) obecne na kolanach i stopach Zbawiciela, i tylko tam; gdyby upadał głębiej lub był deptany, aragonit musiałby znajdować się także w ranach na całym ciele umęczonego Pana, a tak nie jest!!!

Po śmierci Chrystus natychmiast zstępuje do otchłani, wydobywa z niej dusze i wprowadza je do raju – powiedział do łotra: „dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju”; a skoro tak, skoro mógł po śmierci a przed zmartwychwstaniem, wyciągnąć dusze z otchłani i zaprowadzić do raju, to o jakim zwycięstwie szatana myśli się w związku z Jego Śmiercią na krzyżu!!?Jakże można mówić o zwycięstwie szatana, który mocą samej śmierci Chrystusa – utracił wielkie mnóstwo dusz!? Silniejszy mocarz pozbawia majątku słabszego, otóż sama właśnie śmierć Zbawiciela pozbawiła szatana jego posiadłości, zmartwychwstanie  zaświadcza zaś o Bóstwie; czy dziś utracjusza i bankruta nazywa się zwycięzcą?, do tego –ja myślę – wymagane będą ograniczone zdolności umysłowe. Już przy Narodzeniu powiedziano o Dziecięciu, że na Jego barkach spoczęła władza!

Wszystkich ludzi Bóg powołuje do wieczności; czyż nie mówi się o każdym zmarłym, iż powołał go Pan – jak często słyszymy w zapowiedziach pogrzebowych – a nie mówi się, że zabił go szatan – ojca, matkę, braci, krewnych, znajomych – j e d n e g o  zatem jedynego J e z u s a   C h r y s t u s a   zabił  szatan??! Zatem Ten, który „był” nie tylko człowiekiem, ale i Tym, który jako sam jeden powołuje i odwołuje z tego świata „Bo Ty masz władzę nad życiem i śmiercią, ty wprowadzasz w bramy Otchłani i Ty zeń wyprowadzasz” (Mdr 16,13), On Jeden zabity został przez demona jak twierdzą niektórzy! Ciekawe!, tym bardziej, że „nie ma prócz Niego wybawcy” (Oz 13,4) i że wcześniej i później miał nad diabłami niczym nie ograniczoną władzę do tego stopnia, że udzielił jej także uczniom, ale dał im się zabić ażeby koniecznie być tym  jedynym we wszechświecie i w historii!!!  „pierworodnym we wszystkim” – mówi Pismo Święte i znów natykamy się na oczywisty, kolejny zgrzyt z Pismem, bo skoro był „pierworodnym we wszystkim”, to my wszyscy na Jego wzór musielibyśmy być zabijani przez szatana – zatem od czasu Golgoty Beskidów należy zmienić zapowiedzi pogrzebów i bardzo wiele innych rzeczy i zamiast mówić i pisać powołani przez Boga, to powołani przez szatana!, a skoro znów jest „pierworodnym we wszystkim” oprócz posłuszeństwa szatanowi, które to posłuszeństwo będąc śmiercią duchową: a powiedziane zostało, że On jest „we wszystkim” z wyjątkiem tej właśnie śmierci tj. grzechu, zatem i w tym aspekcie zostaje ośmieszone bez reszty zabijanie przez szatana!, zatem tak czy owak „światło” Golgoty staje się ciemnością i to nieprzeniknioną, z braku iskierki nawet tkwiącego w niej sensu. „Jeśli żyjemy, żyjemy dla Pana i jeśli umieramy – umieramy dla Pana” – czyż nie tak uczy Apostoł, Kościół zaś jest Apostolski, a nie dźwigajowy!!!  „Z łaski Bożej Chrystus zaznał śmierci” – mówi św. Paweł, a nie z „łaski” czy zachcianki szatana! Z Golgoty tej zaś wynika jakoby z wielkiej jego i niczym nieograniczonej chęci (albo chuci) i jakoby Chrystusowa Ofiara, Czysta, Święta i Niepokalana – polegała na poddaniu się lucyferowi i (wszystkim) innym diabłom, których tu pełno na każdym kroku, czyli w każdej stacji, nadto i sam Jezus jest przewiązany sznurem z łbem węża, co wyraża oddanie się złemu, a nie jego pokonanie. Czy można pokonać kogoś poddawszy się mu i oddawszy?! Takiego zbioru kłamstw jeszcze nie było na polskiej ziemi ani w sztuce! Pismo Święte mówi, że „życie i śmierć są w mocy języka”, tj. dobra lub zła, które wybierze człowiek, nie powiedział zaś Bóg (w Piśmie Św.) ażeby życie i śmierć były w mocy diabła! Czytającemu Biblię nawet na myśl się to nie nasunie! Bóg jest jedynym władcą nad życiem i śmiercią, nie ma innego, a bynajmniej już takiego, który mógłby samemu Bogu szkodzić, lub o czymś za Niego zdecydować – jak przeróżni odstępcy usiłują wmówić nieświadomym chrześcijanom, którzy nie wiedzą, albo wiedzieć nie chcą, że oprócz kultu prawdziwego Boga jest też, istnieje i działa (ostatnio coraz śmielej) kult szatana, który głosi i zakłada jego właśnie władzę nad życiem człowieka! Tymczasem już każdy początek Mszy Świętej, gdy mówimy moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, wyklucza władzę szatana nad naszym postępowaniem, a cóż dopiero życiem i śmiercią. Kim byli aniołowie zniszczenia udający się do Sodomy? diabłami? Kto żałował, że stworzył człowieka i „postanowił położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia pełna była wykroczeń przeciwko Niemu” (por. Rdz 6,13)? Kto zatem zesłał potop, zniszczył Sodomę i Gomorę, Bóg czy szatan?! Chrystus natomiast biorąc na siebie grzechy całej ludzkości, wziął tym samym na Siebie jakby Sodomę i Gomorę, grzechy sprzed potopu i pozwolił aby gniew Boga dosięgnął i wylał się na Niego, zamiast na zasługujących na to grzeszników!! Czyż można więc – używając rozumu – twierdzić, że zabił Go szatan?! Tak samo nie szatan zesłał potop i deszcz siarki i ognia, o którym wyraźnie powiedziano, powtarzając nawet: „A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana  <z nieba>. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę” (Rdz 19, 24-25). Tak więc Chrystus przyjął na Siebie karę od Boga za grzechy ludzkości, a że były one wielkie, to i kara odpowiednio wielka być musiała, tak, że żaden człowiek nie byłby w stanie zadośćuczynić jedynie sam Bóg mógł wynagrodzić je Bogu.

Pytamy dalej: Freski Giota w Asyżu przedstawiają życie św. Franciszka. Jeden z nich ukazuje potwierdzony autorytetem Kościoła cud stygmatyzacji pochodzący od Chrystusa. Czy zatem najpierw diabeł ukrzyżował Jezusa (Golgota stacja XI) a potem cudu stygmatyzacji (także św. Ojca Pio, Marty Robin i innych świętych) dokonuje np. w akcie naśladowania diabła Jezus? Skoro też szatan krzyżuje i zabija tak, że nawet Boga – Człowieka zabił, to dziwmy się, że dotąd pozwala nam żyć, tylko ludziom i że wszystkich nas dawno już nie wymordował! – znając jego ku ludziom nienawiść! I skoro pierwowzór, tj. pierwsze Rany zostały zadane przez szatana to i wszystkie następne stygmatyzacje powinny by także być zadane przez szatana, tego jednak Kościół nie stwierdza, choć prawdziwość stygmatów ogłosił jak dotąd jedynie w odniesieniu do św. Franciszka, ale to wystarczy. Z historii św. Ojca Pio i innych świętych dowiadujemy się, iż to zawsze Jezus Chrystus jest autorem ich stygmatyzacji. Inny z fresków przedstawia demony o skrzydłach takich jakie ma anioł w stacji XIII Golgoty, które jednak nie panują nad nikim, na Matysce zaś nad Maryją i Jezusem, lecz smutne i przerażone uciekają przed egzorcyzmującym je kapłanem. I cóż jeśli nie Męka właśnie Chrystusa jest tym jedynym wielkim egzorcyzmem, mocą którego dokonywane są wszystkie egzorcyzmy wszystkich czasów przez wszystkich kapłanów?!! Oni to mocą Krzyża Chrystusowego , Jego Śmierci, Męki i Krwi przepędzają demony; lejąca się obficie Krew Chrystusa w trzecim upadku zwyciężała i wyrzucała je, zamykała lucyfera w piekle – Krwi Chrystusa zwyciężająca złe duchy wybaw nas! (z litanii), a nie żeby on miał Chrystusa deptać i zwyciężać!!! Wielkie kłamstwo o Bogu czci się w stacji IX i we wszystkich pozostałych stanowiących jedno wielkie zakłamanie prawdy o Bogu, o Jezusie i o Maryi, czy godzi się to czcić? Bóg, który jest Prawdą, chce aby czcić Go w prawdzie! nie dopuszczalnym jest i nie do pomyślenia, aby czcić Go kłamstwem i w kłamstwie o Nim Samym, (bo w kłamstwie jest szatan; czy można czcić Boga szatanem?, czcić Boga czcząc szatana w tych stacjach równocześnie?) i w tym, czego o Sobie nie powiedział, i w tym czemu się sprzeciwia i każdą literą Objawienia Swego  z a p r z e c z a !!! Bogu Samemu służyć będziesz! Jemu samemu pokłon oddawać będziesz! Jemu samemu – znaczy, że bez towarzystwa, „pośrednictwa”, czy równoczesnego pokłonu diabłu – co nieuchronnie wydarzać się musi przy stacjach tej Golgoty!!! Wszelkie stworzenie Jemu samemu tylko winno oddać pokłon i służyć będzie, na Imię Jezusa „zegnie się wszelkie kolano istot niebieskich, ziemskich, piekielnych i podziemnych” – mówi Pismo Święte, tu zaś wyprostowane kolano lucyfera miażdży zgięte kolano Boga – Człowieka, tu On nie jest sam, aby odbierać cześć i chwałę, lecz demony są nad Nim „Który Jest”, a jest na Matsce pod ich nogami! i zdeptany przez strąconego i odrzuconego na wieki z przed Jego Oblicza; czy to się godzi: zrobić taką potworność i tę potworność czcić! Ohydę spustoszenia – oto co czci się na Matysce.

Czci się tam też Zwiastowanie jako (uwaga!) wylewanie wody i strącenie nieudolnej Maryi przez anioła, który niedwuznacznie sugeruje o metodzie „in vitro”?!, czy takie „zwiastowanie” oddaje Maryi cześć, czy przynosi Jej zaszczyt, a raczej czy oddaje sprawiedliwość temu zaszczytowi, jakim obdarzył Ją Bóg posyłając do Niej Anioła Gabriela z zapytaniem, czy zgodzi się być Matką Jego Syna?! Stacja IV obraża Maryję i Jej urąga! – wszyscy odwiedzający tę Golgotę twierdzą, że Maryję kochają, dlaczego więc mają zawiązane serca i oczy? Czemu autor tak wiele stopu metalu, za niebagatelne pieniądze, przeznaczył na psa (choć w Ewangelii Mateusza powiedziano „nie dawajcie psom tego co święte), węże (czczone przez „kainnitów”, gnostyków i satanistów, uosabiające szatana), kościotrupy, deski, kolumny, sowę (czczone we wszystkich stopniach masonerii, tj. kościoła szatana, jako odgrywające tam ważną rolę), orła ze szponami (skierowane tu przeciwko Jezusowi i papieżowi wyrażają walkę z Nimi), dziwacznego karła symbolizującego sekretność masońską i inne rzeczy zaprzeczające prawdzie Ewangelii, eksponując zło i odrazę, a nie przedstawił np., Marii Magdaleny całującej stopy Chrystusa, co posłużyłoby wyrażeniu miłości i współczucia lub Maryi zdejmującej koronę cierniową z głowy umęczonego Syna, co działo się naprawdę?!  Dlatego, ponieważ Golgota ta przedstawia w całości „ścieżkę lewej ręki”! i jest „track’iem” p. Dźwigaja, nic tam nie ma z Ducha Chrystusa i z ducha Ewangelii, za to wszystko co jest przeszkadza, zaprzecza i szydzi z Jezusa, Kościoła i wiary!. Skoro Ewangelia mówi o umyciu nóg Apostołom przez Jezusa, i o tym, że rzucano płaszcze pod Jego stopy przy wjeździe do Jerozolimy – czyli na początku Jego Drogi Krzyżowej, to z całą pewnością nie pominięto by zdeptania Go i pokonania przez lucyfera i inne demony gdyby to była prawda, albo złożenia zamiast w grobie – skale pod kamieniami symbolizującymi piekło, jak to było z Absalomem albo o uwieńczeniu przez siły ciemności koroną cierniową; i dalej wyliczać te wszystkie odstępstwa od Ewangelii można  zupełnie bez końca.

Czego doczekał się Jezus Chrystus – Salvator Mundi – Zbawiciel Świata na tej drodze – nie Swojej – na Matyskę, u progu 3-go tysiąclecia chrześcijaństwa? Niczego innego jak tylko tego, że stał się „Drogą” zdeptania dla lucyfera, „Prawdą” wyszydzoną, odwróconą, i zaprzeczoną; sprzedaną za nowe 30 srebrników! P. Dźwigaj w najbardziej perfidny sposób, bo przecież wykonał swą pracę na zamówienie chrześcijan! wykpił i wywrócił dnem do góry istotę naszej wiary, zakpił z Najwyższego rzucając Świętego Świętych lucyferowi do zdeptania i do pokłonu innym demonom (stacja III,  IX, VI, XIII, XIV), zdeptał świętość Najświętszej Dziewicy we wszystkich stacjach w których Ją umieścił! Podeptał Boga i Jego świętych, wywyższył zaś lucyfera i węża, wydźwignął gnostycyzm, manicheizm i wplótł je w doktrynę masońską! Oto co zrobił!  A tu mu jeszcze za to ręce uściskali i podziękowali i czekają łask płynących z tej ciemności. Tymczasem ona wydaje owoc w zwiększonej, nieoczekiwanej śmiertelności mieszkańców zaślepionych żądzą sławy. Jak „Żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi” (1J 2,18-22) tak też stacje te nie pochodzą ze źródła Ewangelii Bożego Słowa. Zaś „każdy kto nie uznaje Syna nie ma też i Ojca” (1J 2,23), zatem kto podeptał lub czci podeptanie Syna podeptał i czci podeptanie także i Ojca; kto zaś depcze Swe Zbawienie i Boga Żywego pozbawia się ratunku. Miłujący Boga i znający Go nie mógłby wykonać takich stacji Jego męki; w jednym z pism mistycznych czytamy takie oto słowa Chrystusa: „Jeśli człowiek żyje w Bogu – poprzez wierność Prawu i przez sprawiedliwość praktykowaną w sposób święty – Bóg jest z nim, Ja jestem z nim, i nic złego nie może mu się przytrafić. Związek z Bogiem jest bronią, jakiej żaden mocarz nie może pokonać (czemu w sposób oczywisty zaprzecza stacja IX). Jedność ze Mną daje pewność zwycięstwa (czyż nie takie powinno być przesłanie każdej Golgoty?!) i łup wiecznych cnót, dzięki którym na zawsze będzie mu dane miejsce w Królestwie Bożym. Kto jednak oddziela się ode Mnie, lub jest Mi wrogiem, ten odrzuca przez to broń i bezpieczeństwo (zatem nie na słowach Chrystusa, lecz ze słów lucyfera zbudowana jest stacja IX i inne), jakie zapewnia Moje Słowo. Kto odrzuca Słowo, ten odrzuca Boga. Kto odrzuca Boga, przyzywa szatana. Kto wzywa szatana, ten niszczy to, co posiadał dla zdobycia Królestwa. Kto więc nie jest ze Mną, jest przeciw Mnie. Kto nie uprawia tego, co Ja zasiałem, zbiera to, co zasiał Nieprzyjaciel. Kto ze Mną nie zbiera, ten rozprasza i przyjdzie, biedny i nagi do Najwyższego Sędziego. Ten zaś pośle go do pana, któremu się zaprzedał woląc Belzebuba od Chrystusa, Mieszkańcy Gerazy  (mieszkańcy Radziechów!) budujcie w sobie i w waszym mieści (w tej miejscowości) Królestwo Boże!”

Kto odrzuca Słowo, odrzuca Boga. Zapytajmy: do jakiego stopnia Golgota Beskidów odrzuca Boga, skoro ośmiela się rzucić Go pod nogi lucyfera?!!

CDN.

One response to “O Golgocie Beskidów

  1. Nie rozumiem celu wprowadzania poprawek do tego „dzieła” w rodzaju zmiany daty. Takie zabiegi są wręcz szkodliwe. Tu nic nie da się poprawić i jedynym rozwiązaniem jest przetopienie lub pocięcie wszystkiego bez wyjątku. Szatana co do zasady nie można uczynić nieco lepszym. Ta bluźniercza droga nigdy nie może zostać zaakceptowana bez względu na jakiekolwiek poprawki. Gorszące są argumenty o dużych kosztach. To na takie kwoty wyceniamy cześć naszego Zbawiciela i Jego Matki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s